Sekrety polskiego Parnasu
Wydawca rekomenduje Sławomira Kopra jako najpopularniejszego pisarza historycznego w Polsce, który wydał ponad siedemdziesiąt książek, a sprzedano ich ponad milion egzemplarzy. Tu rekomendowana pozycja nosi kuszący tytuł, pisany z małej litery, „żony bogów”, z podtytułem muzy wielkich literatów. Nie pomniejszając dorobku innych znakomitych poetów i prozaików, z książki czytelnik dowie się o miłościach, romansach i małżeństwach Gombrowicza, Mrożka, Miłosza, Witkacego oraz Iwaszkiewicza. Moja edukacja filologiczna przypadała na lata, kiedy po ulicach jeszcze nie paradowały grupy zwolenników mniejszości seksualnych, zatem na wykładach z literatury nawet szeptem nie wspominało się, kto z autorów o uznanej sławie pozostawał dłużej lub krócej w męsko - męskich lub damsko - damskich związkach, chociaż o tych drugich w rekomendowanej pozycji jest skromna wzmianka.
Co więc łączyło partnerki wspomnianych pisarzy? Przede wszystkim były bardzo piękne, ogromnie inteligentne, pełne uroku i oddania mężczyznom, z którymi dzieliły los im sławę, choć zdarzało się, że potrafiły pozostawać w tak zwanym cieniu sławnych autorów, ale czasami przeczuwały, że nie prędzej, to później na razie niedostrzegany przez krytykę i inne środowiska opiniotwórcze talent zabłyśnie i podbije czytelników.
Skromna objętość tych rekomendacji, zamieszczanych na łamach niniejszego portalu nie pozawala prześledzić losów par, o których mowa jest w „żonach bogów”, ale warto wspomnieć choćby o niektórych. Rita, żona Witolda Gombrowicza, była Kanadyjką. To ona trwała z nim do końca i zatroszczyła się o jego spuściznę literacką. Choć twórca poślubił ją po długo trwającym związku, to małżeństwo miało wielką siłę, choć Rita musiała zmierzyć się ze skłonnością pisarza do atrakcyjnych i młodych mężczyzn.
Sławomir Mrożek miał dwie żony, pierwszą z nich była Maria Obremba, córka cenionego lekarza i społecznika. To było bardzo zgodne, rozumiejące się małżeństwo. Mara, bo tak skracano jej imię, była powściągliwa i zadowalała się rolą pani domu, zatroskaną o warunki do tworzenia męża. Ten związek miał tragiczny finał, choroba nowotworowa uśmierciła żonę Mrożka. Po jej odejściu muza dramaturga milczała dwa lata. W Meksyku poznał Susanę Osorio. Zafascynowani sobą, pobrali się w Paryżu. To był skromny ślub i skromny obiad dla niewielu osób, ale ta decyzja pisarza, by jednak zdecydować się na małżeństwo, okazała się wręcz zbawienna. Zamieszkali w Krakowie. Susana doskonale zaaktywizowała się w nowym dla niej kraju. Miała kłopoty językowe, ale swego rodzaju językiem esperanto był angielski. Już dotknięty afazją, poddawał się zaleceniom rehabilitantki i w tej fazie przygotował książkę wspomnieniową. Wyjechali na południe Francji. Susana trwała przy nim z wielki oddaniem. Nie wyobrażała sobie życia bez Sławomira, ale człowiek potrafi sprostać swemu przeznaczeniu. O tym małżeństwie Marta Lipińska powiedziała, że był tok nadzwyczajny związek. „Czułość Susany, jej dbałość o zdrowie Sławka wydawały mi się imponujące”. Jak czas pokazał, oba małżeństwa Mrożka były nadzwyczaj udane.
Kiedy skupiłam się na małżeństwie Anny i Jarosławem Iwaszkiewiczów, przypomniałam sobie dwie myśli zapisane w sentencjach, które zwróciły moją uwagę. Jedna zawierała stwierdzenie, że wielkie miłości zdarzają się równie rzadko jak geniusze, a druga głosiła prawdę, że wielkie uczucie wymaga wielkiego charakteru. Pisarza i jego żonę połączyła wielka, trwała miłość, ale jej nie zniechęciła świadomość, że mąż ma homoseksualną orientację. Nie był jedynym pederastą w środowisku pisarzy i artystów, inni to między innymi Lechoń i Szymanowski, wymieniani w książce. Natomiast Annę zafascynowała zamężna aktorka Maria Morska, żona wówczas matematyka Knastera, ale nie sprostała jego wymaganiom co do wierności. Annę zafascynowała jej osobowość, zachwyciły piękne oczy, ale jak pisze autor „żon bogów”, to zauroczenie nie przyniosło fizycznej zdrady, choć było bardzo intensywne. Dziwne, ale pisarz chyba nie był świadom tej duchowej zdrady, bo był zazdrosny o Słonimskiego, ale ten wówczas kochał aktorkę Marię. Iwaszkiewiczowie hucznie obchodzili w Stawisku, ich siedzibie Złote Gody. Pierwsza odeszła do wieczności Anna po 58 latach pożycia. Po jej śmierci wyznawał Romanowi Jasińskiemu, że była jego jedynym skarbem, wszystkim, wokół czego splotło się całe jego życie. Jej coraz gorliwsza religijność była pisarzowi coraz trudniejsza do zaakceptowania, ale jak ona przyjmowała jego homoseksualizm, tak on trwał przy postępującej dewocji swojej żony.
Uważam, że aby poznać dziesięciolecia minionego i obecnego wieku, warto sięgnąć po książkę, którą Sławomir Koper poświęcił kobietom życia najwybitniejszych pisarzy tego okresu i bynajmniej nie z powodu orientacji seksualnej niektórych z nich, ale dla wnikliwego oddania ówczesnych problemów politycznych, społecznych, a przede wszystkim ukazania trendów w kulturze zmieniających się systemów.
Sławomir Kopeć, „żony bogów”, Harde Wydawnictwo, Warszawa 2022, nowe rozszerzone wydanie.