Robert Bogusłowicz
Niewielka książeczka autorstwa Michała Guza i Pawła Krzaczkowskiego pt. Zabobrze. Przewodnik artystyczny, wydana w 2011 roku, przynosi wiele ciekawych, choć dziś już nieco zapomnianych lub zdeaktualizowanych szczegółów.
Kiedy myślimy o blokowiskach z epoki PRL-u, często przed oczami mamy szare, powtarzalne betonowe bryły. Jednak w przypadku Zabobrza w Jeleniej Górze sprawa jest znacznie bardziej złożona. To największa dzielnica mieszkaniowa miasta, w której żyje kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Miejsce zaprojektowane jako gigantyczna „sypialnia” tworzy dziś fascynujący, wielowarstwowy mikrokosmos – z wszystkimi swoimi zaletami oraz barierami architektonicznymi.
Historyczny rodowód i założenia urbanistyczne
Nazwa Zabobrze mówi sama za siebie – to tereny położone za rzeką Bóbr. Historycznie obszar ten obejmował dawne wsie (m.in. Straupitz/Strupice i Raszyce), które z biegiem dekad oraz wskutek gwałtownej rozbudowy w latach 60., 70. i 80. przeobraziły się w największe założenie urbanistyczne Jeleniej Góry. Głównym założeniem projektantów było stworzenie czystej przestrzeni do życia i odpoczynku – funkcji typowo mieszkaniowej, do której wraca się po pracy w fabrykach czy centrum miasta.
Mimo że Zabobrze kojarzy się z wielką płytą, ma niesamowity atut – tereny zielone. Kluczową rolę w krajobrazie dzielnicy odgrywają Rodzinne Ogrody Działkowe („Krokus”, „Tulipan”, „Wiarus” „Nad Potokiem” czy „Zabobrze”). To tętniący życiem ekosystem i naturalny „bufor” podmiejski. Działki stanowią zielony azyl, pozwalając mieszkańcom na kontakt z naturą bez konieczności wyjeżdżania poza obrzeża osiedla. Razem z pobliskimi terenami nadbobrzańskimi tworzą przestrzeń, która skutecznie przełamuje surowość betonowej architektury.
Zmiana dynamiki: Centrum vs. Zabobrze
Zabobrze idealnie wpisuje się w ideę „sypialni” miasta. Szerokie przestrzenie między blokami, oddalenie od głośnego centrum oraz bliskość terenów rekreacyjnych sprawiają, że dzielnica ta naturalnie pełni rolę strefy odpoczynku.
Co ciekawe, to, co w przeszłości uważano za wadę, z czasem stało się atutem. Kiedyś Stare Miasto tętniło życiem, podczas gdy Zabobrze zmagało się z problemami komunikacyjnymi, niedoborem sklepów i monotonią. Dziś proporcje się odwróciły: Stare Miasto często zamiera po godzinie 16:00, natomiast Zabobrze tętni życiem do późnego wieczora.
Wyzwania starzejącego się osiedla
Wielkopłytowa sypialnia kryje jednak w sobie wyzwania, które z biegiem lat stają się coraz bardziej widoczne:
Normy z lat 70. i 80.: Budując bloki w tamtym okresie, stosowano przepis, według którego budynki do 4 pięter (pięciokondygnacyjne) nie wymagały instalacji wind. Projektowano je z myślą o młodych rodzinach i dzieciach.
Bariera 4. piętra: Dziś osiedla się zestarzały wraz ze swoimi pierwszymi mieszkańcami. Dla seniorów brak windy na wyższych kondygnacjach staje się niewidzialnym więzieniem.
Ograniczenia mobilności: Dla wielu starszych osób granicą możliwości staje się pokonanie pierwszego piętra lub kilku stopni przed klatką schodową. Każde wyjście na zewnątrz zamienia się w wyprawę wymagającą znacznego wysiłku.
Brak uniwersalnego projektowania sprzed dekad sprawia, że dawny standard techniczny dziś skutkuje wykluczeniem architektonicznym. Na szczęście modernistyczna urbanistyka miała też ogromny plus – samowystarczalność funkcjonalną. Zabobrze zaprojektowano tak, aby podstawowe usługi znajdowały się w zasięgu ręki.
Mieszkańcy mają blisko do lokalnych dyskontów, targowiska i punktów usługowych. Senior, który pokona schody swojej klatki, na dole znajduje wszystko, co niezbędne do codziennego życia. Dodatkowo bliskość Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego daje poczucie bezpieczeństwa medycznego – wartość nie do przecenienia dla starszego pokolenia.
Zabobrze to przestrzeń pełna kontrastów: z jednej strony zielone ogrody, rzeka i wygodna infrastruktura, z drugiej – wyzwania starzejącej się społeczności. Osiedle to udowadnia jednak, że modernistyczna „sypialnia” wciąż ma potencjał, by być dobrym miejscem do życia – pod warunkiem stałego dostosowywania jej do potrzeb wszystkich generacji.
Bar Kubuś to dziś jedna z chętniej odwiedzanych i lepszych gastronomii na osiedlu. Po dawnym zakładzie papierniczym nie ma już śladu – miejsce nie straszy ruinami, ponieważ zostały wyburzone, pozostawiając pusty plac. Z kolei charakterystyczny pałacyk/zameczek Fullera został odnowiony i dziś tętni życiem, mieszcząc w swoich wnętrzach Osiedlowy Dom Kultury (ODK).
Od publikacji przewodnika minęło już piętnaście lat. Pojawia się więc naturalne pytanie: jak Zabobrze będzie wyglądało za kolejne piętnaście? Czy osiedle zdoła przeprowadzić niezbędną modernizację architektoniczną i przystosować się do potrzeb starzejących się mieszkańców, czy też wyzwania wielkiej płyty zaczną przeważać nad jego dotychczasowymi zaletami?
M. Guz, P. Krzaczkowski, Zabobrze. Przewodnik artystyczny, Stowarzyszenie JAK – Jeleniogórska Alternatywa Kulturalna, Jelenia Góra 2011. (projekt dofinansowano ze środków miasta Jelenia Góra)





















.jpg)




















