Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polecamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polecamy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2026

90 urodziny Krystyny Stefańskiej

W dniu 12 marca br. nasza koleżanka po piórze – Krystyna Stefańska obchodziła 90 urodziny w Domu Pomocy Społecznej „Pogodna jesień” z siedzibą przy ulicy Leśnej w Jeleniej Górze.

Krystyna na kilka dni przed urodzinami zdradziła mi, że nie spodziewa się raczej nikogo w tym dniu u siebie. A, że jest osobą samotną, podjęłam decyzję zorganizowania Jej urodzin, by miała poczucie, że nie jest osobą zapomnianą, a bliską sercu.

Po przemyśleniu smutnej informacji pozyskanej od Krystyny wykonałam telefon do Pani Renaty Chmielewskiej dyrektorki Domu Pomocy Społecznej „Pogodna Jesień”, uzgadniając z nią przebieg i charakter urodzinowego wydarzenia. Nie zawiodła brakiem elastyczności Pani Dyrektor, pomimo że przybyło trzech dodatkowych gości.

Największą dla mnie radością była radość Krystyny, która tu trafiła po upadku i braku możliwości prowadzenia życia w domu jak dotąd samotnie z powodu braku możliwości poruszania się.

Załączone fotki oddają przebieg urodzinowych zdarzeń.

Odwiedziłam tu też przy okazji Sławomirę Koronę – Szatkowską, autorkę almanachów wydanych pod auspicjami naszego stowarzyszenia.
 
 *
 
Szanowni Państwo, Kochana Jubilatko, dzisiejszy dzień jest wyjątkowy – Krystyno świętujemy 90 lat Twojego życia, które są piękną opowieścią o sile, mądrości i miłości, jakie Tobie w życiu towarzyszyły.

To 90 lat wspomnień, doświadczeń, przeżyć oraz chwil, które ukształtowały nie tylko Ciebie, ale i wszystkich, którzy mieli szczęście Cię poznać, spisałaś na kartach książki zatytułowanej „Inspirowane nie tylko pandemią” w 2020 roku.

Treści tej książki, Twoje wewnętrzne opowiadania stanowią świadectwo nieprzypadkowej działalności. Bloki tematyczne, dowodzą o wachlarzu spraw, które autorkę zainspirowały do zapisania historii minionych czasów widzianej Jej oczami:

- Czas żniw covidu – 19;

- Zmiana nastroju;

- Proza życia zamiast aneksu;

- Zachowane w pamięci.

Patrząc na Ciebie Krystyno, widzę człowieka, który potrafił cieszyć się drobiazgami, pokonywać trudności z podniesioną głową i dzielić się dobrem bez oczekiwania niczego w zamian. Twoje życie Krystyno jest dowodem na to, że prawdziwe bogactwo mierzy się nie w rzeczach, ale w sercach, które udało się poruszyć.

Dziś, w tym wyjątkowym dniu, należącym wyłącznie do Ciebie, w 90 urodziny pragnę Ci podziękować – za Twoje ciepło, mądre rady, poczucie humoru i obecność, które są warte wyjątkowej uwagi.
Życzymy Ci tu wszyscy zebrani, aby każdy kolejny dzień był pełen spokoju, zdrowia i radości, a uśmiech nigdy nie znikał z Twojej twarzy.
Niech Twoje serce bije w rytmie szczęścia, a każdy poranek przynosi nową dawkę nadziei i miłości.

Sto lat… a właściwie – jeszcze wielu pięknych lat przed Tobą!

Z podziwem i szacunkiem dla Ciebie Danuta Mysłek
A.D. 2026-03-12



Co dziś u Krystyny?

W tej drobnej posturze siła i walka o jutro nieustanna
Jak upadnie i coś złamie, więdnie jak zaniedbany kwiat
Zakwita na powrót, jak na nogi staje
I o własnych siłach w domku bryka
Tęskni za czterema ścianami swojego mieszkanka
z nadzieją każdego dnia czeka, kiedy z „Pogodnej Jesieni” –
Domu Opieki Społecznej uda jej się do domu powrócić

Ileż metalu ona musi dźwigać, by kości były w całości

Doświadczyła czasu przemijania, który z pogodą ducha przyjmuję
Jest człowiekiem, którego Pan Bóg stworzył, by mową swą dawał nadzieję
I ona ten dyskurs trzyma.



A.D.2026

Danuta Mysłek

















czwartek, 9 października 2025

Wieczór poetycki Mieczysławy Kłos- Kuligowskiej

Czas zatrzymany w poezji

Robert Bogusłowicz
 
W jeleniogórskim Zameczku na Zabobrzu stowarzyszenie literackie i miłośnicy poezji spotkali się na wieczorze autorskim Mieczysławy Kłos-Kuligowskiej, która promowała tomik ”Luźne zapiski z lat 2020-2022”.

Kiedy Stowarzyszenie Literackie W Cieniu Lipy Czarnoleskiej zaproponowało napisanie wierszy pt. „Jak przeżyliśmy lata epidemii”, wokół szalał jeszcze koronawirus. Szalał, jest to smutne określenie tego, co działo się w latach 2020-2022 nie tylko w Cieplicach, Jeleniej Górze, Polsce i Europie, ale na całym świecie. Urzędy pozamykano i sprawy osobiste można było załatwiać tylko przez internet, do sklepów wpuszczano określoną liczbę klientów i tylko w maseczkach, do lekarza... no cóż, ten badał pacjenta przez telefon, a w gazetach, jak w powieściach z gatunku grozy, czytało się o ciężkim przebiegu choroby, gdzie się najszybciej zaszczepić (nawet pięćdziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania), i która fala pandemii nadchodzi, w telewizji natomiast… był miszmasz wszystkiego, o czym dziś większość ludzi chciałaby jak najszybciej zapomnieć.

Mieczysława Kłos-Kuligowska z urodzenia szczecinianka, serce oddała córce i Cieplicom, w Stowarzyszeniu Literackim W Cieniu Lipy Czarnoleskiej, którego jest członkiem, wydała 6 tomików poetyckich, poza tym swoje wiersze drukowała w almanachach „Owoce brzemienności”, „Światło spod korca”, „Karkonosze i ja”, „Adrenalina wspomnień”, antologii „Dekada kwitnących lip”, w parafialnym miesięczniku „Boża winnica”, którego była współredaktorką, w „Tu i teraz”, „Niedzieli”, na internetowych stronach „Strumienie.eu” oraz na blogu stowarzyszenia „Echa Lipy Czarnoleskiej”. Pisała teksty piosenek do dziecięcego zespołu, a z lat młodości przechowuje jeszcze w swoim archiwum, czytaną na lekcjach szkolnych, powieść o piratach.

Tomik wierszy „Luźnie zapiski z lat 2020-2022” jest dowcipnym komentarzem autorki, która stara się zrozumieć otaczający świat w okresie irracjonalnych ograniczeń i dezinformacji podawanej przez telewizję, radio, gazety i internet.

„Humor jest największym błogosławieństwem ludzkości” mówił Mark Twain i właśnie wiersze Mieczysławy Kłos-Kuligowskiej pisane z delikatną nutką dowcipu, pozwoliły jej przetrwać pandemiczne obostrzenia. Przewija się on przez całą twórczość autorki, ale najbardziej rozkwita w chwili, gdy zderza się z codziennymi absurdami covidowymi.


Mieczysława Kłos-Kuligowska, Luźne zapiski z lat 2020-2022, wydawnictwo Capital, Warszawa 2025. 




 

wtorek, 30 września 2025

Jadwiga Wierzbiłło poleca

Rekomendacja dla pragnących długowieczności

Gorąco rekomenduję „Okinawę”




W tytule umieściłam nazwę jednej z wysp na południu Japonii. Od dwunastu lat jest to miejsce, w którym spełnia się życie Nati Ishigaki. Za tym nazwiskiem autorki kryje się Polka, rodowita poznanianka, którą los, a właściwie miłość i małżeństwo sprowadziło wraz z mężem i czwórką ich dzieci na Okinawę. O ile my Polacy już od wielu lat możemy bez trudu, zdobywając paszporty, a nawet posługując się niekiedy tylko Dowodem Osobistym, podróżować po całej Europie, po obu Amerykach i po północy Afryki, a nawet po części i po Azji, mamy swoje kolekcje fotografii, filmików, przewodników i wszelkich publikacji, o tyle Wschód azjatycki pozostaje mniej rozpoznany. Tymczasem studia w innych krajach owocują poszerzeniem znajomości, dzięki czemu zaprzyjaźniona ze mną rodzina odbyła czteropokoleniową podróż do Japonii. Kilka miesięcy wcześniej zamówili bilety lotnicze, a w Tokio nie troszczyli się o nic, gdyż na lotnisku czekał na nich kolega z poznańskich studiów, gdzie kończył japonistykę, więc w Kraju Kwitnącej Wiśni bez trudu dostał pracę i powitał gości z rodzinnego kraju. Dzięki niemu poruszali się i po stolicy, i docierali na wyspy wypożyczonym samochodem, na zakończenie żegnała ich para zaprzyjaźnionych przyjaciół, czyli Piotr po japonistyce i jego narzeczona, córka Japonki i ojca z Tajlandii. To oni zafascynowali mnie Japonią, więc mając biblioteczny wybór, skorzystałam z zachęty pani w mojej filii bibliotecznej i w domu jednym tchem przeczytałam „Okinawę”.

To z jednej strony jest autobiograficzna powieść byłej poznanianki, a jednocześnie zbiór reportaży z wyspy położonej na południu kontynentalnej części kraju. Jej mieszkańcy posługują się tutejszym językiem, a ci, którzy opuszczają Okinawę, zatrudniając się w samej Japonii lub innych krajach Azji, obu Ameryk czy Europy, poznają inne języki, a potem pracując w różnych biznesach lub nauczając w szkołach różnego stopnia. Nati też uczyła angielskiego i podobnie jak jej mąż zajmowała się różnymi biznesami, właśnie na tej wyspie. Zafascynowała ją tutejsza ludność, przywiązana do tradycji, wierzeń, bardzo aktywna do późnych lat życia, a w tym miejscu należy dodać, że w Matayoshi jest wiele osób, pracujących nawet po przekroczeniu 70 i 80 roku życia. Nic więc dziwnego, że ta wyspa wymieniana jest w grupie zaledwie kilku rejonów na świecie, gdzie znacznie przekroczona jest ilość stulatków.

Nati zwróciła uwagę, że stosunkowo niewielu badaczy, intelektualistów historyków oraz osób innych specjalności zajmuje się tym demograficznym fenomenem. Sama autorka wiele uwagi poświęca historii, relacji wyspy z innymi pobliskimi krajami, opisuje zdarzenia sprzed dziesięcioleci, które sprowadziły na Okinawę armię USA i do chwili obecnej pobyt żołnierzy nikogo nie dziwi ani nie razi, choć tubylcy mają wiele pożytków z tej koegzystencji. Spodziewając się, że Czytelnicy zainteresują się rekomendowaną pozycją, nie będę tutaj przytaczać elementów z przeszłości archipelagu Riukiu, zacytuję tylko końcowe fragmenty książki, bo one dotyczą fenomenu długowieczności tutejszej społeczności.

Autorka pisze: „Można utrzymywać najlepszą dietę, uprawiać sporty i mieć pasjonujące hobby. Można też być otoczonym wspaniałą rodziną i grupą przyjaciół. Ale bez możliwości doceniania i cieszenia się z tego, co się ma, najsłodsze desery zamieniają się w popiół, a najwspanialsi przyjaciele zanudzają na śmierć. Jeśli mogłabym przekazać jedną lekcję z Okinawy, kraju długowieczności, to byłaby to właśnie ta: akceptacja i wdzięczność za to, co się ma. Bez względu na to, jak jesteśmy traktowani przez los, życie to cud, a świat dookoła nas jest piękny”. Jednym z walorów rekomendowanej tutaj książki jest bogactwo starannie dobranych fotografii, które przybliżają wielowarstwową zawartość tej pozycji.



Nati Ishigaki „Okinawa”, Lekcje z japońskiej wyspy długowieczności, Wydawnictwo Pascal sp. z o. o. Bielsko-Biała.

wtorek, 8 lipca 2025

Anastazja Daniłowiczowa poleca

Wojna w zakamarkach pamięci




Czytam „Paryską córkę” i w pamięci odżywają wojenne epizody. Myślę sobie, to ostatnia chwila dla mojego pokolenia, żeby utrwalić to, co zachowało się w pamięci dziecka. Sprzyja temu lektura tej powieści, która uznawana jest za jedną z bestsellerowych pozycji autorki, mieszkającej na Florydzie. To młoda pisarka, toteż trudno uwierzyć, że sięga do zasobów własnej pamięci, ale za to należy ją podziwiać, z jaką skrupulatnością odtwarza czas wojny, która dotarła do Paryża. Bohaterki tej powieści, zrządzeniem losu przebywające w stolicy Francji, spotkają się przypadkowo i zaczynają się przyjaźnić. Elise ma jedną córkę i męża artystę, który nie dostrzega i nie docenia talentu własnej żony. On jest komunistą, wiadomo, że zdekonspirowanie jego przynależności ideowej stanowi zagrożenie dla wolności i życia. W końcu spotyka go taki los, a zagrożenie obejmuje też żonę i córkę. Elise zostawia córkę u przyjaciół, a sama chroni się na południu Francji. Tutaj wspomaga ludzi, ukrywających żydowskie rodziny.

Nie zastaje córki u przyjaciół, kiedy Paryż zostaje wyzwolony. Bomba zrzucona przez aliantów ominęła ważną strategicznie fabrykę, uśmiercając rodzinę, która miała ocalić córkę Elisy. Jedna i druga przyjaciółka, choć w innym czasie, wyjeżdżają do Ameryki. Juliette, która miała ocalić córkę przyjaciółki, obwinia ją za śmierć męża i synków. Uważa, że on ratując przygarniętą dziewczynkę, naraził siebie i dzieci. Elisa odnajduje miejsce pobytu Juliette, wysyła jej wielokrotnie listy, ale nie otrzymuje odpowiedzi. Wypływa więc statkiem do USA i sytuacja się wyjaśnia. Była przyjaciółka, która poślubiła zamożnego wdowca, pielęgnuje swoją nienawiść. Mąż próbuje to zrozumieć. Finansuje jej odtworzenie w każdym szczególe księgarnię, którą Juliette posiadała w Paryżu.

Powieść, którą gorąco polecam, ma fascynującą fabułę, traktuje o miłości i nienawiści, pokazuje, jak krucha może okazać się przyjaźń i jak trudne do spełnienia składane obietnice. Nie wyjawiam, czy nastąpi pojednanie obu kobiet, gdyż wskazanie finału odebrałoby czytelnikom radość, jaką daje wyjawienie sekretu głównych wątków.

Kristin Harmel „Paryska córka”, z angielskiego przełożyły Alina Jakubowska i Elżbieta Kulicka, wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2024.

czwartek, 19 czerwca 2025

In memoriam Teresy Sosnowskiej




W dniu 18 czerwca w ODK – zameczku odbyło się ostatnie przed wakacyjną kanikułą spotkanie z cyklu ars poetica. Poświęcone ono zostało przypomnieniu drogi życiowej i twórczości Teresy Sosnowskiej. Na początku swój list do mamy odczytał syn, Ireneusz Sosnowski, potem Bożena Keller zaprezentowała wiersz poświęcony poetce, który napisała Danuta Mysłek, a następnie Krystyna Stefańska wspominała zmarłą. Odczytane zostały wiersze Teresy Sosnowskiej z tomiku „We wspomnieniach życia” przez Marylę Pastor, a swój wiersz na tę okoliczność napisała Urszula Jonkisz. W międzyczasie oglądano prezentację wizualną przygotowaną przez Danutę Mysłek. 
Spotkanie poprowadził Robert Bogusłowicz. 
 


Śmierć mamy to trudny czas. Jest to trudny czas żałoby, pełen smutku i tęsknoty, ale również szansa na refleksję i dalszy rozwój. Mama wierzyła w Pana zdolności Panie Ireneuszu, może warto podtrzymać rodzinną tradycję twórczą. Wiara w siebie i trochę chęci, a sukces pewny. Natomiast „Po śmierci poety” to fraza, która może odnosić się do różnych aspektów związanych z odejściem artysty tworzącego wiersze i jego wpływem na świat. Śp. Teresa długo trzymała swoją poezję w szufladach. Nie dane Jej było wcześniej uwierzyć w potencjał, jaki posiadała. A przecież ćwiczenie czyni mistrza, skromna, nie publikowała swojej poezji, w czasie kiedy ją tworzyła, szczęśliwa, że przed odejściem zamknęła w klamry radości swoje marzenia. Jej twórczość wyszła na zewnątrz, to wersy skłaniające czytelnika do refleksji nad życiem, przemijaniem i sensem istnienia. Skromna w ilości, a zarazem bogata poezja we wzruszenia, inspirację, a także prowokację do myślenia. Ta spuścizna czyni Teresę na kartach zapisanej książki wiecznie żywą.
Potencjalnie znaczenie poezji Teresy może ewoluować w zależności od zmieniających się kontekstów historycznych i kulturowych.
Śmierć poety może być impulsem do rozważań nad własnym życiem, jego kruchością i ulotnością. Mnie osobiście poezja śp. Teresy skłoniła do takich rozważań. Życzę wszystkim uczestnikom owocnego spotkania z cyklu ars poetica poświęconego nieznanej osobiście, a jednak poznanej z kart tomiku poezji tej gorzowskiej poetki.

Danuta Mysłek 

prezes Stowarzyszenia w Cieniu Lipy Czarnoleskiej

















niedziela, 15 czerwca 2025

Spotkanie literackie z cyklu ars poetica - „We wspomnieniach okruchy życia śp. Teresy Sosnowskiej – gorzowskiej poetki” 18 czerwca

Osiedlowy Dom Kultury w Jeleniej Górze wraz ze Stowarzyszeniem Literackim w Cieniu Lipy Czarnoleskiej zapraszają na spotkanie literackie, poświęcone twórczości śp. Teresy Sosnowskiej, członkini Stowarzyszenia.


 

czwartek, 5 czerwca 2025

7 czerwca od godz. 12:00 zapraszam do Książnicy Karkonoskiej n



„Podróż przez Krainę Domów Przysłupowych z Olgą Orlińską-Szczyżowską”



Olga Orlińska-Szczyżowska – animatorka kultury, przewodnik górski sudecki i pilot wycieczek wystąpi w podwójnej roli: 
- prelegentki wykładu poświęconego tematyce domów przysłupowych, na którym zostaną zaprezentowane domy z Niemiec Czech i Polski, a wstępem do prelekcji będzie przedstawienie tej wyjątkowej konstrukcji. Będziemy mogli prześledzić różnice w domach przysłupowych w każdym kraju, a także poznamy historie mieszkańców, tradycje i anegdoty z nimi związane.
- autorki (tekstu i ilustracji) nowej, regionalnej książki dla dzieci „Opowieści z Krainy Domów Przysłupowych”. Otwierając książkę możemy poczuć się tak, jakbyśmy otwierali drzwi do magicznej krainy położonej pomiędzy górami, między lasami i trzema państwami. Naszymi przewodnikami są Miś Rudolf z Zagrody Kołodzieja i kobold Zygfryd. Książka, dzięki załączonej mapce i adresom jest zaproszeniem do odkrywania i odwiedzenia domów przysłupowych prezentowanych w książce. Książka została wydana w wersji dwujęzycznej polsko-niemieckiej.

Promocji książki będzie towarzyszyć wystawa ilustracji stworzonych do książki.

Wystawę będzie można oglądać do końca lipca 2025

w Galerii Małych Form Książnicy Karkonoskiej (ul. Bankowa 27, Jelenia Góra, II piętro).


Jan Lercher

Kierownik Działu Regionalnego z Czytelnią

JCIiER „Książnica Karkonoska”, Jelenia Góra




wtorek, 3 czerwca 2025

Rafał Brzeski poleca

A może jednak?



Grupa Wydawnicza Relacja donosi, że wprowadza czytelników w „fascynujący świat japońskich bestsellerów”. Poniżej rekomendacja serii prozatorskiej Toshikazu Kawaguchi, urodzonego w 1972 roku, którego wydawca przedstawia jako producenta, reżysera i dramatopisarza, a ja dodam, że jest też świetnym prozaikiem. Jedna z pozycji krótkich, opowiadaniowych form została rozwinięta w powieść i podbiła rynek czytelniczy nakładem trzech milionów egzemplarzy. Ten cykl objęty tytułem „Zanim wystygnie kawa” opowiada o niezwykłych zdarzeniach w niedużej, ciemnej kawiarence na wyspie, chętnie odwiedzanej, a zjawiają się tutaj ci, którzy wierzą, że mogą tutaj cofnąć się w czasie. Jest tutaj tylko kilka miejsc, ale jedno zawsze zajęte. Krzesło zostaje zwolnione tylko raz na dobę, kiedy tajemnicza osoba rusza do toalety. Niektórzy z obsługi wtajemniczają zainteresowanych gości, że jest to duch, który złamał obowiązujące tutaj zasady.

Żeby nie zdradzać tajemnicy, powiem, że Czytelnik, biorąc do ręki jedną z czterech pozycji tego cyklu, pozna te zasady. Krótko mówiąc, zainteresowani to ci, którzy wierzą w możliwość spotkania tutaj osoby już nieżyjącej, gdyż odeszła na zawsze, a trwają wciąż niezałatwione sprawy. Zwykle szukają tego kontaktu ludzie związani emocjonalnie z osobą nieżyjącą, bo czują się zobowiązani do spłacenia duchowego długu.

Kiedy już miałem za sobą lekturę tej prozy, przypadkowo w Internecie odczytałem materiały dwóch uczonych, umysłów ścisłych. Oni uważają, że śmierć fizycznego ciała nie kończy ludzkiego istnienia. Ono trwa w postaci swego rodzaje energii, gdyż ona jest niezniszczalna. Stąd zdarzające się sytuacje, kiedy nasi znajomi opowiadają o kontakcie z kimś nieżyjącym. Można mniemać, że uzyskali relację z energią, która trwa gdzieś we Wszechświecie.

Jesteśmy ludźmi, którzy cenią i szanują to, co racjonalne, co da się udowodnić doświadczalnie, ale popularność prozy japońskiego pisarza dowodzi, że pozostała w człowieku wiara w istnienie czegoś rozumowo niewytłumaczalnego. Pisarz zastrzega się, że te utwory nie traktują o autentycznych osobach i zdarzeniach, ale mimo wszystko pobudzają do refleksji. A może jednak istnieje coś, co lekceważymy, w co nie wierzymy, ale jednak przyjdzie moment, że i nauka potwierdzi te zagadkowe zjawiska.

Toshikazu Kawaguchi „Zanim się pożegnamy”, przełożyła z angielskiego Joanna Dżdża, Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2024.


piątek, 28 marca 2025

Anastazja Daniłowiczowa poleca

Optymistycznie na wiosnę





„Plac Literacki” to powieść Justyny Grosickiej, która, mam nadzieję, z przyjemnością będzie czytana przez pracownice bibliotek, przez filolożki, a nawet przez świeżo owdowiałe osoby, które nie mogą wydobyć się z tęsknoty i rozpaczy. Autorka z wykształcenia i zamiłowania jest bibliotekarką, zatem nic dziwnego, że i bohaterka tej powieści Joanna Zatorska wykonuje ten zawód. To znaczy rodzice uznali, że wybiera niezbyt dobrze rokujący zawód, woleli widzieć ją na prawie, ale ona postawiła na swoim. Studiowała w Lublińcu, ale porzuciła to miasto z powodu miłości. Zakochana, wyjechała dla męża do Warszawy, a tam nie miała kłopotu za znalezieniem pracy. Ciężka, nagła choroba zabrała jej męża, ale w najtrudniejszych miesiącach otrzymała wsparcie od pierwszego męża, z którym była rozwiedziona.

Ze zdumieniem dowiedziała się, że jej dobrze sytuowany mąż kupił jej w Lubińcu eleganckie mieszkanie i zostawił jej w spadku milion złotych, co oczywiście nie uśmierzyło jej rozpaczy, krzepiące było to, jak dobrze ją znał i jak doceniał jej przywiązanie do miasta młodości. Tym sposobem ułatwił jej start w odzyskanym miejscu, a na dodatek umożliwił spełnienie pragnień. W tym miasteczku dotkniętym bezrobociem natychmiast straciła nadzieję na pracę w ukochanym zawodzie, ale wypatrzyła nieruchomość w centrum, która była własnością od pokoleń rodu Głogowskich. Ostatni z Głogowskich nie ma spadkobiercy i chce się pozbyć ojcowizny. Joanna wpadła na szalony pozornie pomysł, by kupić ten budynek, zachować jego gastronomiczną funkcję, wzbogacając o część biblioteczną. Wszystko zrealizowała zgodnie ze swoją wizją, stworzyła miejsca pracy, spotkała Ernesta i dowiedziała się, że była jego wielką miłością jeszcze w studenckich czasach. Tylko że wykupioną nieruchomość wypatrzył sobie bogaty, ale niegodziwy człowiek biznesu i chciał zniszczyć dzieło Joanny. Zatem w powieści mamy i miłość, i zmysł przedsiębiorczy odkryty przez humanistkę, i wierność, i chciwość połączoną z podłością. Mamy też ludzi szlachetnych, którzy nie dopuszczą do zniszczenia realizowanej wizji bibliotekarki.

Powieść napisana jest wartko, dialogi nie tylko posuwają akcję, ale też charakteryzują całą galerię postaci. Wspaniale oddany jest klimat średniej wielkości miasteczka, któremu nowy kapitalizm niweczy szanse na rozwój, ale w tej sytuacji radzi sobie dzielna Joanna. Zatem jest w powieści i wątek społeczny, i psychologiczny, i kryminalny. Jest też pomyślne zakończenie, które czytelnikowi, zwłaszcza czytelniczce poprawia samopoczucie na wiosnę. Gorąco polecam na podniesienie nastroju w oczekiwaniu na urlop.

Justyna Grosicka „Plac Literacki”, Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o. Poznań 2023.

niedziela, 16 lutego 2025

Robert Bogusłowicz poleca

Tym razem nie było słońca





Kto się chce oderwać od czarnych kryminałów i mrocznych opowieści północy powinien przeczytać kryminał "Morze błota" Andrea Cammilleriego z komisarzem Salvo Montalbano w roli głównej.

Tym razem w fikcyjnym sycylijskim miasteczku Vigata nie świeci słońce, tym razem leje jak z cebra, niebo rozświetlają błyskawice, słychać grzmoty, które nie dają spać, a błoto na placach budowach przybiera monstrualnych rozmiarów. Właśnie na takim placu budowy, w tunelu wodociągu, znaleziono w samej bieliźnie księgowego Giugiu Nicotra. Czy trafiony kulą w plecy trup chciał coś powiedzieć? Komisarz Montalbano uważa, że tak.

Jego tok myślenia i znalezionych poszlak potyka się co rusz o typowo włoskie przekręty, mafijną zmowę i morderstwa. Czytelnik powoli śledzi zagadkę, zadaje sobie pytania, natrafia na fałszywe tropy i podąża za komisarzem, który jest typem południowca, impulsywnego Włocha, jego krewkość wyczuwa się w dialogach napisanych z werwą i zacięciem. Poza tym spotykamy tu znane postacie drugoplanowe, jak ukochana Livia, która tym razem jest chora i przygarnia suczkę, współpracowników Mimiego, Catarellę, Fazia i Galluzza. Oczywiście nie może zabraknąć sycylijskiej kuchni, przy której komisarz celebruje każdą potrawę.

Jest to kolejna powieść kryminalna napisana przez reżysera teatralnego i pisarza, Andrea Cammilleriego. Zmarły w roku 2019 autor pozostawił po sobie nie tylko wiele kryminałów z ulubionym bohaterem, ale też kilka opowiadań np. "Miesiąc z komisarzem Montalbano".

We Włoszech nakręcono aż 37 odcinków cieszących się ogromnym powodzeniem. W roli głównej wystąpił Luca Zingaretti. W naszej telewizji, chociaż minęło już ćwierć wieku, serial jest rzadko pokazywany.

Wydawnictwo Noir Sur Blanc postarało się, aby czytelnik nawet ze słabym wzrokiem mógł mieć przyjemność zapoznania się z włoskim komisarzem, jego temperamentem i sycylijską kuchnią.

Andrea Camilleri „Morze błota”, wyd. Noir Sur Blanc, z włoskiego przełożyła Monika Woźniak, 2024.

środa, 4 grudnia 2024

4. edycja świątecznych targów książki regionalnej Książka pod Choinkę z dedykacją


Książnica Karkonoska oraz wydawnictwo Ad Rem

zapraszają 14 grudnia 2024 r. w godz. 11:00-16:00



na 4. edycję świątecznych targów książki regionalnej

Książka pod Choinkę z dedykacją


podczas których spotkacie autorów i zdobędziecie autograf z dedykacją

– wymarzony prezent pod choinkę.


***

Pomysłodawczynią wydarzenia jest Agata Szmigrodzka

autorka książek, tekstów piosenek oraz wierszy.


Swoją obecność potwierdzili: 





Przemek Corso i Marcelina Misztal – Święta w Białej Dolinie

Rafał Fronia – Reden (11:00-16:00)

Sławek Gortych – Schronisko, które spowijał mrok (12:00-13:30)

Katarzyna Jagiełło-Grygiel – Kazalnica (11:00-16:00)

Monika Węgrzyn-Jasińska – W pełni rozkwitających drzew (12:00-16:00)

Grażyna Kasprzak – Legendy izerskie (od 14:30)

Ivo Łaborewicz – Legendy Jeleniej Góry (12:00-15:00)

Grzegorz Nowicki – Legendy Starej Kamienicy (11:00-16:00)

Kazimierz Pichlak – Kronika czasu zarazy, Jestem stąd (11:00-16:00)

Janusz Skowroński – Lorentz: Odnalazłem Matejkę! (11:00-16:00)

Anna Szczypczyńska – Glass Hills (11:00-16:00)

Jarosław Szczyżowski – Obserwatorium (11:00-16:00)

oraz dostępna będzie tu powieść fantasy Olgi Orlińskiej Szczyżowskiej

– Kryształowa wyprawa i alchemik szkła


Agata Szmigrodzka (11:00-16:00)

Maja Wesołowska – Noc na Perle Zachodu (11:00-16:00)

Stefania Żelasko – Jeleniogórskie szkoły koronki igłowej (11:00-16:00)


Zachęcamy do zapoznania się z wirtualną galerią o autorach i ich książkach:

https://view.genially.com/673df9fb7267e3c9e479eec9/interactive-content-4-targi-ksiazki-regionalnej-ksiazka-pod-choinke-z-dedykacja


***

Ze swoimi stanowiskami obecni będą:

Wydawnictwo Ad Rem (https://adrem.jgora.pl)


Księgarnia Libra ze Szklarskiej Poręby


Karkonoski Park Narodowy (https://kpn.gov.pl)

który zaprezentuje publikacje edukacyjne

oraz wydawane przez siebie czasopismo Karkonosze

(https://kpn.gov.pl/kwartalnik-karkonosze)

oraz Just Swim Beavers (https://beaversi.pl)

https://www.facebook.com/JustSwimBeavers/

partner Książnicy Karkonoskiej


Wydarzenia dodatkowe:


Spotkania autorskie:


Janusz Skowroński, Lorentz: Odnalazłem Matejkę!

godz. 12:00, sala konferencyjna Książnicy Karkonoskiej, III p.

Rafał Fronia, czterotomowa powieść Reden

godz. 13:00, sala konferencyjna Książnicy Karkonoskiej, III p.

Przemek Corso, Marcelina Misztal, Święta w Białej Dolinie

godz. 14:00, sala konferencyjna Książnicy Karkonoskiej, III p.


Otwarcie ekspozycji towarzyszących, godz. 12:00:

Choinka dolnośląska (?) – Zosia Sompolińska

Kajety Karkonoskie – Jacek Jaśko


Patronat medialny:

Zachodnia TV (https://zachodnia.tv)

Radio ESKA (https://jelenia-gora.eska.pl)

Muzyczne Radio (https://www.muzyczneradio.pl)

wtorek, 3 grudnia 2024

10 przykazań, które powinniśmy znać, zanim wyślemy listę z życzeniami do świętego Mikołaja.


1. Św. Mikołaj przynosi prezenty grzecznym dzieciom, bo niegrzeczne same się o nie troszczą.


2. Św. Mikołaj jeździ drewnianymi saniami zaprzężonymi w renifery, bo prezenty tyle kosztują, że nie stać go na nic lepszego.


3. Gdy św. Mikołaj idzie do banku po pożyczkę na prezenty, to za samo poręczenie w wystarcza jego słowo honoru. Nam w podobnej sytuacji nie podadzą nawet szklanki wody.


4. Prezenty od św. Mikołaja nie podlegają reklamacji, bo inaczej wyszłoby na jaw, że produkuje buble.


5. Żeby nadążyć z produkcją prezentów św. Mikołaj zatrudnia elfy. Chińczyków zatrudnia się na czarno, a elfy muszą pracować za miskę śniegu.


6. Św. Mikołaj rozdaje prezenty nocą, wchodząc przez komin. Może należałby ostrzec dzieci, a prokuratura powinna się zainteresować ile paragrafów w ten sposób łamie święty.


7. Dlaczego św. Mikołaj nie odwiedza więzienia, bo mógłby z niego nie wyjść.


8. Politykom udaje się wmówić wyborcom, że to oni są świętymi Mikołajami. Tylko jak tu rozpoznać tego prawdziwego.


9. Św. Mikołaj mieszka gdzieś daleko w Finlandii, żebyśmy nie mogli zobaczyć, z czego i dlaczego naprawdę robi prezenty. Dlatego listy, które wysyłamy pocztą zatrzymuje twierdząc, że nie zna prawdziwego adresu.


10. Śnieżka jest dziewicą i pomaga św. Mikołajowi. Tylko naiwni w to wierzą, że w mroźnym kraju Śnieżka pozostała dziewicą.

Robert Bogusłowicz

Jadwiga Wierzbiłło poleca

Sekrety polskiego Parnasu




Wydawca rekomenduje Sławomira Kopra jako najpopularniejszego pisarza historycznego w Polsce, który wydał ponad siedemdziesiąt książek, a sprzedano ich ponad milion egzemplarzy. Tu rekomendowana pozycja nosi kuszący tytuł, pisany z małej litery, „żony bogów”, z podtytułem muzy wielkich literatów. Nie pomniejszając dorobku innych znakomitych poetów i prozaików, z książki czytelnik dowie się o miłościach, romansach i małżeństwach Gombrowicza, Mrożka, Miłosza, Witkacego oraz Iwaszkiewicza. Moja edukacja filologiczna przypadała na lata, kiedy po ulicach jeszcze nie paradowały grupy zwolenników mniejszości seksualnych, zatem na wykładach z literatury nawet szeptem nie wspominało się, kto z autorów o uznanej sławie pozostawał dłużej lub krócej w męsko - męskich lub damsko - damskich związkach, chociaż o tych drugich w rekomendowanej pozycji jest skromna wzmianka.

Co więc łączyło partnerki wspomnianych pisarzy? Przede wszystkim były bardzo piękne, ogromnie inteligentne, pełne uroku i oddania mężczyznom, z którymi dzieliły los im sławę, choć zdarzało się, że potrafiły pozostawać w tak zwanym cieniu sławnych autorów, ale czasami przeczuwały, że nie prędzej, to później na razie niedostrzegany przez krytykę i inne środowiska opiniotwórcze talent zabłyśnie i podbije czytelników.

Skromna objętość tych rekomendacji, zamieszczanych na łamach niniejszego portalu nie pozawala prześledzić losów par, o których mowa jest w „żonach bogów”, ale warto wspomnieć choćby o niektórych. Rita, żona Witolda Gombrowicza, była Kanadyjką. To ona trwała z nim do końca i zatroszczyła się o jego spuściznę literacką. Choć twórca poślubił ją po długo trwającym związku, to małżeństwo miało wielką siłę, choć Rita musiała zmierzyć się ze skłonnością pisarza do atrakcyjnych i młodych mężczyzn.

Sławomir Mrożek miał dwie żony, pierwszą z nich była Maria Obremba, córka cenionego lekarza i społecznika. To było bardzo zgodne, rozumiejące się małżeństwo. Mara, bo tak skracano jej imię, była powściągliwa i zadowalała się rolą pani domu, zatroskaną o warunki do tworzenia męża. Ten związek miał tragiczny finał, choroba nowotworowa uśmierciła żonę Mrożka. Po jej odejściu muza dramaturga milczała dwa lata. W Meksyku poznał Susanę Osorio. Zafascynowani sobą, pobrali się w Paryżu. To był skromny ślub i skromny obiad dla niewielu osób, ale ta decyzja pisarza, by jednak zdecydować się na małżeństwo, okazała się wręcz zbawienna. Zamieszkali w Krakowie. Susana doskonale zaaktywizowała się w nowym dla niej kraju. Miała kłopoty językowe, ale swego rodzaju językiem esperanto był angielski. Już dotknięty afazją, poddawał się zaleceniom rehabilitantki i w tej fazie przygotował książkę wspomnieniową. Wyjechali na południe Francji. Susana trwała przy nim z wielki oddaniem. Nie wyobrażała sobie życia bez Sławomira, ale człowiek potrafi sprostać swemu przeznaczeniu. O tym małżeństwie Marta Lipińska powiedziała, że był tok nadzwyczajny związek. „Czułość Susany, jej dbałość o zdrowie Sławka wydawały mi się imponujące”. Jak czas pokazał, oba małżeństwa Mrożka były nadzwyczaj udane.

Kiedy skupiłam się na małżeństwie Anny i Jarosławem Iwaszkiewiczów, przypomniałam sobie dwie myśli zapisane w sentencjach, które zwróciły moją uwagę. Jedna zawierała stwierdzenie, że wielkie miłości zdarzają się równie rzadko jak geniusze, a druga głosiła prawdę, że wielkie uczucie wymaga wielkiego charakteru. Pisarza i jego żonę połączyła wielka, trwała miłość, ale jej nie zniechęciła świadomość, że mąż ma homoseksualną orientację. Nie był jedynym pederastą w środowisku pisarzy i artystów, inni to między innymi Lechoń i Szymanowski, wymieniani w książce. Natomiast Annę zafascynowała zamężna aktorka Maria Morska, żona wówczas matematyka Knastera, ale nie sprostała jego wymaganiom co do wierności. Annę zafascynowała jej osobowość, zachwyciły piękne oczy, ale jak pisze autor „żon bogów”, to zauroczenie nie przyniosło fizycznej zdrady, choć było bardzo intensywne. Dziwne, ale pisarz chyba nie był świadom tej duchowej zdrady, bo był zazdrosny o Słonimskiego, ale ten wówczas kochał aktorkę Marię. Iwaszkiewiczowie hucznie obchodzili w Stawisku, ich siedzibie Złote Gody. Pierwsza odeszła do wieczności Anna po 58 latach pożycia. Po jej śmierci wyznawał Romanowi Jasińskiemu, że była jego jedynym skarbem, wszystkim, wokół czego splotło się całe jego życie. Jej coraz gorliwsza religijność była pisarzowi coraz trudniejsza do zaakceptowania, ale jak ona przyjmowała jego homoseksualizm, tak on trwał przy postępującej dewocji swojej żony.

Uważam, że aby poznać dziesięciolecia minionego i obecnego wieku, warto sięgnąć po książkę, którą Sławomir Koper poświęcił kobietom życia najwybitniejszych pisarzy tego okresu i bynajmniej nie z powodu orientacji seksualnej niektórych z nich, ale dla wnikliwego oddania ówczesnych problemów politycznych, społecznych, a przede wszystkim ukazania trendów w kulturze zmieniających się systemów.


Sławomir Kopeć, „żony bogów”, Harde Wydawnictwo, Warszawa 2022, nowe rozszerzone wydanie.

czwartek, 21 listopada 2024

Fotoreportaż z wieczoru in memoriam Izabeli Rochnowskiej

 Robert Bogusłowicz

 

Był już wieczór, kiedy w jeleniogórskim zameczku, siedzibie Osiedlowego Domu Kultury, spotkali się członkowie Stowarzyszenia Literackiego w Cieniu Lipy Czarnoleskiej, przyjaciele, rodzina, aby pożegnać Izabelę Rochnowską. W odrestaurowanej sali, pod łukiem, gdzie wciąż widnieje postać karkonoskiego Ducha Gór postawiono ekran.

Po przywitaniu gości przez Dominikę Krop głos zabrała prezes stowarzyszenia Danuta Mysłek, która przygotowała bogatą wizualną prezentację. Życie i dorobek literacki miała Izabela Rochnowska bogaty. Urodzona na Polesiu, córka nauczycieli, pracę zawodową też związała z tym zawodem, jej pasją były literatura i podróże. Z każdej z nich przywoziła wspomnienia, które przeradzały się w wiersze np. Ściana płaczu w Jerozolimie, Bangkok – Miasto Aniołów. Drukowała je w „Gazecie Wyborczej”, „Szkicach Legnickich” „Tygodniku Zamojskim” „Angorze” czy almanachach i antologiach stowarzyszenia, do którego należała od samego początku. Pisała również limeryki, część z nich ukazała się w tomiku „Ciepło i pogodnie” zorganizowanym przez „Festiwal Wierszy Ciepłych i Pogodnych im. Huberta Horbowskiego”.

Na spotkaniu wieczornym wspominali Izabelę Rochnowską jej przyjaciele Zygmunt Bronowicki z małżonką, mecenas Grodziński, Janina Lozer a Ewa Milińska przypomniała o wielu konkursach organizowanych przez Książnicę Karkonoską, w których brała autorka tomików "Tęsknoty serca" czy "Korzeni" i zdobywała nagrody. Jej utwory czytały Krystyna Pawłowska, Teresa Tańska i Danuta Mysłek, a Urszula Jonkisz przygotowała stół z zasuszonymi jesiennymi kwiatami.