sobota, 5 października 2019

Maria Suchecka - poleca


Fascynujące dzieło


Żeby spokojnie czytać „Rosję” i delektować się tą lekturą, należy zabrać powieść do sanatorium albo na jesienny urlop. Dzieło liczy sobie 900 stron, ale obcując z „Rosją” czytelnik ani przez moment nie doświadcza nudy. Żeby zmierzyć się z tematem, a są nim dzieje euroazjatyckiego imperium, autor, amerykański pisarz Edward Rutherfurd odbył wiele podróży do tego kraju, nawiązał kontakty z członkami rosyjskiego Związku Pisarzy, dotarł do archiwów, monastyrów, bibliotek, galerii, penetrował dokumenty i księgozbiory uczelni europejskich i amerykańskich. Rosyjska diaspora jeszcze z porewolucyjnych czasów zachowała pamięć historycznych zdarzeń, które rozproszyły ludzi mądrych i majętnych po całym świecie, a oni pielęgnowali swoją tożsamość i strzegli rodowych pamiątek, które ją poświadczały. Książka powstawała w latach 1987 – 1991. I zarejestrowała najnowsze trendy społeczne, polityczne i gospodarcze.
Zdarzenia pierwszego rozdziału rozgrywają się już w roku 180. Potem autor prowadzi czytelnika przez stulecia. Jego bohaterowie są związani z dwoma fikcyjnymi mieścinami, obie mają nazwę Ruska, jedna położona jest na północy, druga na południu. Taka topografia pozwala pokazać różne regiony kraju. Przepiękne są opisy lasów, tajg, wielkich rzek, rozległych stepów. Wnikliwa penetracja dokumentów, wydań, poznanie terenu, zabytków, twórczości ludowej, obyczajów pozwoliły autorowi pokazać, jak ruskie ziemie się scalały, jak w znaczenie rosła Ruś Kijowska, a potem, niejako u jej boku dojrzewała druga potęga. To był trudny i długi proces. Toczono walki z plemionami i narodami na dalekim wschodzie, wikłano się w konflikty z południowymi i zachodnimi sąsiadami. Mieszały się rasy, a skutki tego miksowania się antropologicznego pozostawały w rysach, w karnacji, w rysunku oczu czy owalu twarzy.
W powieści przywoływane są postacie historyczne, jak Iwan Groźny, Katarzyna Wielka, Petlura, Rasputin, a potem Lenin, Trocki, Stalin i inne. I jednocześnie prowadzone są wątki rodów. Pojawiają się rozmaite postacie: mężne, dzielne, przewrotne, okrutne, szlachetne, piękne i szpetne. Zaludniają karty powieści, za zasługi otrzymują tytuły i godności, pomnażają majątki, wikłają się w konflikty, a urazy przechodzą z pokolenia na pokolenie. Są to Bobrowowie, Skworinowie, Romanowie, Iwanowie, Karpienkowie, Popowie. Ci utytułowani pogardzają ludem i eksploatują go na wszystkie możliwe sposoby, ciemiężeni odpłacają im gniewem i nienawiścią.
Nie ma w tej książce uproszczeń. Jest walka o znaczenie, o władzę, o życie, przetrwanie. Jest miłość głęboka i są uczucia niszczące.
Interesująco pokazany jest problem życia religijnego Rosjan, specyfiki prawosławia, zaciekłego niszczenia wiary przez komunistów. Zastanowiła mnie dedykacja tego dzieła. Autor pisze: „Z największym szacunkiem dedykuję swoją książkę wszystkim tym, którzy odbudowują klasztorną społeczność Pustelni Optyńskiej”. W tym miejscu przypominają mi się przeczytane u schyłku dwudziestego wieku słowa, że następne stulecie albo będzie czasem duchowości, albo nie będzie go wcale. Na razie trwa.
Wiele czytałam książek o Rosji, ale tak bogatego obrazu imperium nie spotkałam nigdzie. Obraz nakreślony jest pięknym językiem, a możność jego poznania jest zasługą tłumaczenia.

Edward Rutherfurd, „Rosja”, tłum. Elżbieta Smoleńska, wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2017.

czwartek, 3 października 2019

Książnica Karkonoska - zaprasza

 na spotkanie autorskie z Wojciechem Tochmanem


JCIiER Książnica Karkonoska zaprasza 21.10.2019 (poniedziałek)
o godz. 17.00 do sali konferencyjnej przy ul. Bankowej 27 (III p.) na spotkanie autorskie z Wojciechem Tochmanem oraz rozmowę o jego najnowszej książce „Pianie kogutów, płacz psów”. Wojciech Tochman - jeden z najwybitniejszych polskich reporterów, autor literatury faktu („Jakbyś kamień jadła”, „ Dzisiaj narysujemy śmierć”), dwukrotny finalista Nagrody NIKE oraz Środkowoeuropejskiej Nagrody Literackiej Angelus. Laureat Premio Kapuściński przyznawanej w Rzymie oraz „Pióra Nadziei” – wyróżnienia Amnesty International.
Pianie kogutów, płacz psów” to trzecia książka (…) o tym, jak żyje się po ludobójstwie, po nieodwracalnym. Autor konfrontuje nas z widokiem cudzego cierpienia. Mamy spróbować pojąć niepojęte. Nie uciekać, nie odwracać oczu, nie zatykać nosa. Bez taryfy ulgowej, bez chwili na oddech.”1
W trakcie spotkania będzie można nabyć książki z autografem autora.
Spotkanie poprowadzi Katarzyna Dobrzańska.
Serdecznie zapraszamy!
1 Wysocki G., Łzy w Kambodży. Tematem nie jest śmierć. „ Gazeta Wyborcza.” 2019, nr 62, s.14

Książnica Karkonoska - zaprasza


Na promocję książki „Opowieści stołu: ze Wschodu na Zachód” i spotkanie z autorką Anną Komstą


15 października godz.17.00 w Sali konferencyjnej

Opowieści stołu” to zbiór historii i anegdot okraszonych przepisami kulinarnymi rodzin Kresowiaków, którzy po II wojnie światowej trafili na Dolny Śląsk. To zapis wzruszających, osobistych narracji, łączących pokolenia. Opowiadają je ci, którzy jeszcze na Kresach żyli i wbrew własnej woli stali się przesiedleńcami. Słuchają ich dzieci, wnuki i prawnuki. Opowieści w książce są zazwyczaj oryginalnym zapisem tych rozmów i wspomnień. 15 rodzinnych historii, zdjęcia z albumów i przepisy kulinarne, zapamiętane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Autorki: Anna Komsta – animator kultury i pedagog, Karolina Komsta – grafik i fotograf i Justyna Bar – polonistka i Dolnoślązaczka stworzyły niezwykłe dzieło, wartościowe merytorycznie i przepięknie wydane.

Na spotkaniu będzie można kupić przepięknie wydaną książkę oraz spróbować wyjątkowych smaków kresowych.

środa, 2 października 2019

Ryszard Bilski - Sudeckie nazwy statków



Na rynku w Jeleniej Górze stoi fontanna Neptuna. Od dzieciństwa lubiłem chodzić na rynek i przy fontannie marzyć o dalekich rejsach na polskich statkach.
Moje marzenie się spełniło i zostałem marynarzem.
Jako pływający w PLO marynarz i jeleniogórzanin od urodzenia, spotkałem się z wieloma statkami posiadającymi nazwy związane z regionem Sudetów.
Oczywistym więc było, że zainteresowałem się tym tematem i śledziłem losy tych statków, a w szczególności M/S „Jelenia Góra”.
Jesienią 1977 roku zostałem zaokrętowany na M/S „Jelenia Góra”, ale nie dane mi było na nim popłynąć, ponieważ na korytarzu biura PLO spotkałem kolegę również z Jeleniej Góry, który był zaangażowany w patronat naszego miasta nad tym statkiem i oddałem mu miejsce.
Okazało się, że nastąpił zły okres dla reputacji statku, gdyż w krótkim czasie na zginęło nim dwóch kapitanów. Niektórzy dziennikarze próbowali z tego zrobić aferę kryminalną, posądzając marynarzy o dokonanie zabójstwa kapitanów, mimo że bardzo długie śledztwo wykazało, że to po prostu były wypadki. Mimo tego część marynarzy na jakiś czas zostało aresztowanych i spędziło w więzieniach po kilka miesięcy. Część z nich wróciła na morze, a część zrezygnowała z pracy na morzu. Jednak do M/S „Jelenia Góra” niesłusznie przylgnęła opinia „pechowego statku”.
Dwa inne statki również spotkał tragiczny los. Pierwszym z nich była „Kudowa Zdrój”: statek z tak zwanej serii „Zdrojów”, które zostały zbudowane w Rumunii w stoczni w Turnu Severin.
Miały one kłopoty ze statecznością i w warunkach sztormowych osiągały duże przechyły boczne, które mogły doprowadzić do utraty stateczności i utonięcia statku. Taki los spotkał dwa z nich: „Busko Zdrój” oraz „Kudowa Zdrój”.
Kudowa Zdrój” zatonęła 21 sierpnia 1983 w sztormie koło Balearów na Morzu Śródziemnym. Zginęło 20 osób załogi, 8 osób uratowano.
Tragiczniejszy los spotkał tankowiec m/t „Karkonosze”’ późniejszy „Athenian Venture”. PŻM sprzedała ten zbiornikowiec greckiemu armatorowi, który zatrudnił na statku polską załogę. 22 kwietnia 1988 roku na Północnym Atlantyku doszło do pożaru ładunku benzyny, w wyniku którego statek przełamał się na pół. Część dziobowa zatonęła natychmiast, a część rufowa po wypaleniu się dryfowała jeszcze po Atlantyku jeszcze trzy tygodnie i, podczas holowania do portu w Vigo w Hiszpanii, zatonęła. Zginęło 24 członków załogi oraz 5 żon, które płynęły z mężami w rejsie.

Po zakończeniu wojny sukcesywnie oczyszczano koryto Odry i remontowano wydobyte jednostki. Znalazły się wśród nich widoczne na zdjęciach: bocznokołowce i tylnokołowce pracujące jako holowniki: „Opole”, „Dolny Śląsk”, „Śląsk”, „Karkonosze”; statki pasażerskie boczno kołowe: „Lenino”, „Zbigniew”, „Chodkiewicz” oraz jednostki robocze takie jak np. pływający dźwig „Wróblin”.

Tę wzmiankę o statkach z regionu Sudetów znalazłem na stronie: Załogi, barki i holowniki - Żegluga śródlądowa na Wrocławskim Węźle Wodnym.



Fotopolska; Holownik „Karkonosze” we Wrocławskim Porcie Miejskim. Autor M. Wróblewski, 1957 r.

Niestety stateczku „Dolny Śląsk” nie znalazłem.
W latach 1969-1970 nastąpiła reorganizacja floty nastąpiła wymiana statków na linii PŻM – PLO wraz załogami. Po cichu w środowisku marynarskim mówiono na nie „kradzione statki”.
Dlatego podaję w moim zestawieniu nazwę statku i jego typ, armatora, miejsce budowy i lata, w których statek był eksploatowany w polskiej flocie oraz tonaż DWT (ang. Deadweight – nośność całkowita – tony metryczne).

  1. m/t „Sudety”/ zbiornikowiec /PŻM/Triest 1954/1970-1973/ 20387 DWT
  2. m/s „Sudety”/masowiec / PŻM/ Japonia 2013 (w eksploatacji) 82138 DWT
  3. m/t „Karkonosze” / zbiornikowiec/ PŻM /Szwecja 1974-1983 / 31016 DWT
  4. m/s „Bolesławiec” / drobnicowiec/ PŻM / Glasgow 1979-2002 / 4309 DWT
  5. m/s „Nysa” / drobnicowiec / PŻM/ Gdańsk 1951-1965 / 695 DWT
  6. m/s Jelenia Góra/drobnicowiec/PŻM-PLO/Varna 1667-1985 / 3417 DWT
  7. m/s „Cieplice Zdrój”/drobnicowiec/PŻM-PLO/Rumunia 1973-1986/ 1909 DWT
  8. m/s „Duszniki Zdrój” / drobnicowiec/PŻM-PLO/Rumunia 1971-1986/ 1439 DWT
  9. m/s „Kudowa Zdrój” / drobnicowiec/ PLO/Rumunia 1976-1983/ 1450 DWT
  10. m/s „Świeradów Zdrój”/drobnicowiec/PLO/Rumunia 1971-1986 /1920 DWT
  11. m/s „Karpacz” / drobnicowiec / PLO / Rumunia 1971-1986 / 1919 DWT
  12. m/s „Polanica” / drobnicowiec / PŻM-PLO/ Szczecin 1958-1983 / 5150 DWT
  13. m/s „Świdnica”/ drobnicowiec / PŻM-PLO / Szczecin 1962-1981/ 5382 DWT

Były jeszcze trzy małe zbiornikowce zaopatrujące w paliwo statki cumujące w polskich portach – eksploatowane przez CPN (Centrala Produktów Naftowych).
Budowane w Gdańsku w stoczni „Wisła” oraz we Wrocławskiej Stoczni Rzecznej. Można je było spotkać również w portach niemieckich – Kiel, Rostock, Stralsund, Wismar. Znana jest data budowy. Nie znam dalszych ich losów. Widywałem je jeszcze pod koniec lat 80-tych.

  1. m/t „Śnieżka” / zbiornikowiec / CPN / Gdańsk 1969 / 696 DWT
  2. m/t „Szrenica” / zbiornikowiec / CPN / Wrocław 1975 / 419 DWT
  3. m/t „Lubań” / zbiornikowiec / CPN / Wrocław 1976 DWT

Nieco więcej danych technicznych na temat statków PLO i PŻM oraz zdjęcia można znaleźć w Internecie wpisując w wyszukiwarkę: PŻM archiwum floty i PLO archiwum floty.

Ryszard Bilski


czwartek, 26 września 2019

Bronisław Krzemień - poleca

Tylko jeden sprawiedliwy



 
Zastanawiam się, dlaczego jednego z bohaterów książki Przemysława Słowińskiego „Kobiety despotów” nazwałem sprawiedliwym. A na dodatek wcale nie był despotą. Mam na myśli Michaiła Gorbaczowa. Na szesnastu władców i dwie władczynie (Kleopatra i Mniszchówna) tylko on nie uganiał się za kobietami, tylko on pokochał raz na całe życie, a poznana na studiach Raisa pozostała jego wielką miłością aż do jej śmierci. A kiedy owdowiał i zaczęto go swatać, te starania okazały się daremne. Przynajmniej do czasu, kiedy wyszła drukiem ta świetna książka.
Mężczyźni, którzy nie są wierni, którzy zawieszają wzrok na nogach, biustach pośladkach, wykręcają szyje, mijając seksowną laskę, w przygodnych kontaktach seksualnych ryzykują niechciane ciąże i zarażenie się chorobami wenerycznymi, nie zgodzą się chyba, żeby człowieka o niezłomnych zasadach i wierności nazywać sprawiedliwym. Dla mnie Gorbaczow pozostaje kimś niezwykłym.
Pominę przywołane na początku kobiety. Cechowała je żądza władzy, znaczenia, dominowania. A mężczyźni byli dla nich sposobem na osiągnięcie celu. Despoci, tacy jak Stalin, Mussolini, Hitler, Mao Zedong, Castro, Łukaszenka nie poprzestawali na jednej partnerce, nawet jeśli głosili zasady komunistycznej czystości obyczajów. A bywało, że partnerki przewyższały swoich mężów rozumem i politycznym talentem, jak na jak na przykład Evita, uwielbiana przez Argentyńczyków, opłakiwana szczerze po śmierci w wieku zaledwie 33 lat. Zaś żona Ceaucescu Elena, choć nie imponowała wykształceniem ani rozumem, dzięki pozycji męża zdobyła wiele tytułów i stopni naukowych, a nawet uczelnie przyznawały jej tytuły doktora honoris causa.
Despoci nie zawsze urzekali męska urodą. Niski był Ceauceco, niski był Stalin, o Napoleonie nie wspominając. A bywało, że i organ, tak ważny w miłosnych podbojach, nie bywał imponujący. Im bardziej niepozorna była postura, tym większe pragnienie miłosnych podbojów. Kolekcja kobiet miała utwierdzać świat o ich męskiej potencji.
Ten zbór reportaży czyta się niezwykle lekko, ale nie tylko dlatego, że przedstawia romanse i podboje mężczyzn u władzy. Pokazuje, jak łatwo kobiety lgną do ludzi, którzy zapewniają bogactwo, władzę i znaczenie. Interesująca jest kolekcja zdjęć dam, które ulokowały się u boku mężczyzn stojących u szczytu władzy. Ogromnie interesujące jest to, jak autor rysuje w tle realia polityczne, społeczne, jak obnaża zakamarki ludzkiej psychiki. A historia przełamuje tabu, że mężczyzna musi być starszy od kobiety. Okazuje się, że partner pierwszej żony Putina Ludmiły jest od niej o dwadzieścia lat młodszy. I bieda im nie grozi, są zamożni.

Przemysław Słowiński „Kobiety despotów”, Fronda PL, Spółka z oo, Warszawa 2018.

poniedziałek, 23 września 2019

Książnica Karkonoska - zaprasza



JCIiER Książnica Karkonoska zaprasza 

26 września 2019 r. o godz. 17.00 do sali konferencyjnej przy ul. Bankowej 27 (III p.) 

na spotkanie autorskie „Nasze małe Ojczyzny” - z wrocławskim poetą, dziennikarzem, księgarzem i wydawcą Gabrielem Leonardem Kamińskim.
Autor jest członkiem wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Debiutował w 1973 roku w „Konfrontacjach”. Publikował m.in. w „Integracjach”, „Nurcie”, „Sigmie”, „Odrze”, „Pomostach”. Jest autorem wielu tomów poezji: „Wratislavia cum figuris” (2002), „Pejzaże” (2008), „Pan Swen albo wrocławska Abrakadabra” (2012), „Wilno odnalezione” (2018). Jest laureatem wielu ogólnopolskich konkursów i turniejów poetyckich m.in. Warszawska Jesień Poetycka, Jaszczurowy Laur, Ogólnopolski Konkurs im. H. Cegielskiego.
Każdy z nas utożsamia się z jakimś miejscem swojego pobytu: z domem rodzinnym, mieszkaniem, bramą, podwórkiem, dzielnicą, miastem. To tam zapuściliśmy korzenie, dorastamy w rodzinnym gnieździe, potem wyfruwamy z niego w świat. Zawsze bardziej niż martwa natura, czy opisy przyrody, bliżsi byli mi żywi ludzie, ich życie, historie, wydarzenia. Stąd w moich wierszach dominuje ton epickiej opowieści o ich losach, losach ich rodzin i bliskich. Zawsze było ich pełno w naszym otwartym domu prowadzonym przez moja babcię Gabrielę Kosmowską, potem mamę Annę Teodozję z domu Kejzik. Sąsiedzi, znajomi, krewni, rodzina, rodzeństwo. Więzi utrzymujemy do dzisiaj.
Gabriel Leonard Kamiński

piątek, 20 września 2019

Poezja Urszuli Musielak w ODK

Danuta Mysłek



Wrześniowe spotkanie z cyku ars poetica z Urszulą Musielak w kawiarni „Muza” przy Osiedlowym Domu Kultury w Jeleniej Górze na Zabobrzu zaingurowało nowy sezon wydarzeń kulturowych po wakacyjnej przerwie. Bohaterka spotkania promowała najnowszy tomik wierszy pt. „Na karuzeli życia”.
Jej utwory wypełniają także karty dziesiątek almanachów. Wcześniej wydała: „Wyznanie milczących drzew”; „Skrzydła życia”; „Szepty dnia i podszepty nocy”.
Spotkanie autorskie zorganizowane zostało przez Stowarzyszenie Literackie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej i Osiedlowy Dom Kultury przy dofinansowaniu przez Miasto Jelenia Góra, a cieszyło się dużym zainteresowaniem społeczności nie tylko jeleniogórskiej. Publikacja została wydana przez Stowarzyszenie Literackie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej nakładem własnym autorki.
Zgromadzonych gości powitała Dominika Krop (ODK) również w imieniu nieobecnej prezes stowarzyszenia. Spotkanie poprowadziła sama autorka, bo któż by to mógł zrobić lepiej, jak nie ona sama. Jej predyspozycje i uzdolnienia sceniczne czyniły spotkanie ciekawym, pełnym ekspresji autorki i zespołu „Szklarki”, którego jest założycielką i menedżerką. Pomiędzy trzema odsłonami autorskiej prezentacji książki, zespół wzbogacał śpiewem to spotkanie.
Wiersze głównie humanistyczne traktujące o prawdzie ludzkiego losu. Jednak analizując jej poezję nie można pominąć w hierarchii wartości poddanej ocenie aksjologicznej dominacji natury, nią się zachwyca, z niej czerpie siłę i moc permanentnego optymizmu, także do ludzi. Co dodatkowo może potwierdzić tylko użyte do książki motto – „Życie w naturze ma tyle cudów, że kto ma oczy -nie umrze z nudów” - Tadeusza Fangrata.
Doskonale autorka zaaranżowała przebieg spotkania. Wiersze i słowa wyśpiewanych melodii były komplementarne. Na Sali powiało optymizmem, którym potencjalnie zaraziła niejednego z przybyłych gości.

Wolność

Jest jak pieszczota
to powiew wiatru
i ptaków śpiewanie
to radość serca
i zmysłów współgranie.

To błękit nieba
i odważne czyny
to uśmiech dziecka
i dzielne dziewczyny.

To szepty lasów
a w nich grzybobranie
to zapach kwiatów
i jaskółka w locie.

Otwarty umysł
i mądre słowa
to piękno natury
i pieśń swobodna.

















środa, 18 września 2019

Daniel Rzepecki - poleca

Bezwzględność sił natury, a człowiek to brzmi dumnie



Dziwnym zbiegiem okoliczności w czasie zbliżających się obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej czytałem „Kłamstwa” Diane Chamberlain. Media zapowiadały udział w tych uroczystościach prezydenta USA Donalda Trumpa. Okazało się, że pierwsza osoba ze szczytów władzy nie przyleci do Polski, uzasadniając odwołanie udziału tym, że prezydent musi pozostać w kraju, ze swoimi rodakami, kiedy do Florydy zbliża się huragan Dorian. Na ekranach telewizorów pojawiły się relacje z pierwszych ataków tajfunu. Bez względu na to, jak komentowano decyzję prezydenta Trumpa, po przeczytaniu „Kłamstw” nabrałem przekonania, że była na w pełni uzasadniona.
Tytuł powieści sugeruje, że czytelnik dowie się, jak skomplikowane są postawy ludzkie, jeśli człowiek będzie rozmijał się z prawdą. Bohaterami są dwie siostry, osierocone przez rodziców. Starsza Rebecca po tragicznej śmierci ojca i matki czuje się w obowiązku opiekować się młodszą, kilkunastoletnią Mayą. Obie różnią się charakterami, zainteresowaniami, ale obie są lekarkami. Ta młodsza jest już szczęśliwą mężatką, starsza waha się, czy poślubić adorującego ją mężczyzną. Mierzi ją myśl o utracie wolności w stabilnym matrymonialnym związku. Nie chce mieć dzieci, podczas gdy Maya i jej mąż Adam marzą o tradycyjnej rodzinie, o gromadce dzieci, ale młoda mężatka musi przeżyć kolejne poronienia, kolejne bolesne dla niej i Adama doświadczenia.
Lektura książki stopniowo odsłania tajemnice, w jakie wplątane są obie kobiety. Obnażane są kłamstwa, które skrywały od śmierci rodziców. A wszystko rozgrywa się w czasie, kiedy Ameryka, służby ratownicze, lekarze, wolontariusze usiłują zapanować nad straszliwymi skutkami huraganu. Opis zniszczeń, ludzkiego cierpienia, heroicznego wysiłku, by uchronić zagrożone istnienia, wielowyznaniowe nabożeństwo żałobne za dusze tych, których huragan uśmiercił – to wszystko pozwala zrozumieć, dlaczego prezydent postanowił pozostać z tymi, którym zagrażał Dorian.
Nie ma w tych opisach fikcji. Autorka oparła się na relacjach tych, który przeżyli inwazję huraganu Katrina. Ten żywioł w 2005 roku zniszczył Nowy Orlean. Pochłonął 1836 ofiar ludzkich. Spowodował zniszczenia szacowane na 87 miliardów dolarów. W takich okolicznościach, jak inwazja żywiołów manifestuje się ludzka solidarność. Lekarze, sanitariusze, strażacy, żołnierze, wolontariusze w różnych wieku i o różnych profesjach ruszają na pomoc ofiarom huraganów, powodzi, pożarów i wszelkich innych klęsk, jak choćby trzęsienia ziemi. Nie szczędzą sił, zdrowia, czasu, pieniędzy, ryzykują utratę życia. Bierność i nieczułość ustępuje miejsca szlachetnym, bezinteresownym porywom. Wtedy za pisarzem można śmiało powiedzieć „Człowiek to brzmi dumnie”. A czytelnik nie dziwi się Trampowi, że postąpił tak, jak postąpił.
Powiem tylko, że autorka tej wartko napisanej powieści wydała już kilka książek, uznanych za pozycje bestsellerowe. A kiedy powiedziałem córce, jak pasjonująca jest ta pozycja, natychmiast sprowadziła mi „Dar morza” Diane Chamberlain, wydany w 2015 roku.

Diane Chamberlain „Kłamstwa”, przełożyła Maciejka Mazan, wyd. Prószyński Media Sp.z o.o., Warszawa 2011.

Książnica Karkonoska zaprasza

na impresje karkonoskie



sobota, 7 września 2019

Książnica Karkonoska zaprasza 12 września

na spotkanie z poezją Barbary Pawłowicz



NARODOWE CZYTANIE 2019 – JELENIA GÓRA

BRUNO SCHULZ – MÓJ OJCIEC WSTĘPUJE DO STRAŻAKÓW

Książnica Karkonoska i Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze serdecznie zapraszają na kolejną, ósmą już, edycję akcji Narodowego Czytania. W bieżącym roku lekturą Narodowego Czytania są nowele polskie. Spośród zaproponowanych utworów w Jeleniej Górze wybrana została nowela Brunona Schulza „Mój ojciec wstępuje do strażaków”. Nowela przeczytana zostanie w całości przez strażaków z Komendy Miejskiej PSP.
Jeleniogórska edycja Narodowego Czytania rozpocznie się 7 września, w sobotę o godz.15.00, od wspólnego przemarszu spod siedziby Książnicy Karkonoskiej przy ul. Bankowej na Plac Ratuszowy. Korowód poprowadzi Orkiestra Strażacka Ochotniczej Straży Pożarnej w Piechowicach, która zagra także na Placu Ratuszowym krótki koncert. Ze względu na treść lektury całe wydarzenie będzie miało charakter „strażacki” – tzn. prezentowane będą samochody pożarnicze i sprzęt ratowniczy, będzie wiele atrakcji dla dzieci przygotowanych przez strażaków i Książnicę Karkonoską, a także strażacka grochówka.
Biblioteka przygotowała również okazjonalne stoisko, gdzie będzie można otrzymać pamiątkową pieczęć uczestnictwa w imprezie. Czytanie noweli Brunona Schulza rozpocznie się o godz. 16.00 na scenie plenerowej przy rzeźbie Jelonka.
Czytać będą :
- narrator – st. kpt. Michał Jeremenko, Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Jeleniej Górze
- ojciec – młodszy brygadier Andrzej Ciosk, Zastępca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze
- matka – brygadier Barbara Janus, Główna Księgowa Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze
- Adela – sekcyjny Anna Lipa, Technik Wydziału Kontrolno-Rozpoznawczego KM PSP w Jeleniej Górze
- Teodor – młodszy brygadier Piotr Dubiel, Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Jeleniej Górze
- pompierzy – 4 strażaków ze zmiany służbowej JRG 2
(strażacy obsługujący sikawkę)
W przypadku deszczu Czytanie przeniesione zostanie do sali konferencyjnej Książnicy Karkonoskiej przy ul. Bankowej 27. Zapraszamy serdecznie mieszkańców i gości. Będzie wiele atrakcji dla wszystkich. Zobaczycie Państwo, ze można fantastycznie bawić się z polską literaturą. Jeleniogórska edycja Narodowego Czytania dofinansowana została przez Miasto Jelenia Góra, a także sponsorów, za co organizatorzy serdecznie dziękują.
Nowelę Brunona Schulza, czytaną przez dziennikarza radia WAWA – Błażeja Stachewicza, Tomasza Maleńczuka – informatyka Książnicy Karkonoskiej i Jana Lerchera z Jeleniogórskiej Biblioteki Cyfrowej, będzie można usłyszeć 7 września również w autobusach niektórych linii autobusowych w Jeleniej Górze. Projekt ten doszedł do skutku dzięki współpracy Książnicy Karkonoskiej z MZK oraz dzięki pomocy i życzliwości radia WAWA w Jeleniej Górze.

Książnica Karkonoska zaprasza


JCIiER Książnica Karkonoska serdecznie zaprasza 14 września (sobota) o godz. 17.00 do sali konferencyjnej (III p.) na promocję książki "Gitara i inne demony młodości" oraz spotkanie autorskie z Bogusławem Chrabotą.

Gitara i inne demony młodości” to książka pokoleniowa o dorastaniu w cieniu muzyki rockowej i marzeniach o graniu takiej muzyki. To połączenie prozy autobiograficznej i fikcji. Obok muzyki, bohaterem powieści jest krakowska Nowa Huta. Ponadto z opisanej historii wyłaniają się cienie Wisławy Szymborskiej, Marka Grechuty czy Maanamu.
Bogusław Chrabota - dziennikarz, pisarz, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”. W latach 80. współpracował m.in. z „Brulionem” i „Tulmutem”. W późniejszych latach publikował m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Ozonie”, „Wprost” i „Newsweeku”. W 1993 r. objął stanowisko dyrektora programowego telewizji Polsat. Jest autorem tomów poetyckich i prozatorskich m.in. powieści „Psy Egiptu”, esejów „Świnia z twarzą Stalina” oraz licznych reportaży.
W trakcie spotkania będzie można nabyć książki z podpisem autora.
Spotkanie poprowadzi Dyrektor Książnicy Karkonoskiej Marcin Zawiła.
Serdecznie zapraszamy!

piątek, 6 września 2019

Karkonoska Nagroda Literacka







Karkonoska Nagroda Literacka


Do dnia 30 września br. można zgłaszać kandydatury do pierwszej edycji polsko-niemieckiej Karkonoskiej Nagrody Literackiej.
Wyróżnienie to kierowane zarówno do osób fizycznych jak i prawnych, ma na celu uhonorowanie twórców indywidualnych, organizacji, instytucji za wybitne osiągnięcia w dziedzinie literatury, związane z literaturą i kulturą Śląska, które odznaczają się szczególną wymową humanitarną i służą duchowi porozumienia.
Nagrodę przyznaje : Stowarzyszenie Pielęgnowania Kultury i Sztuki Śląska (VSK) przy wsparciu Saksońskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze. Patronat nad Nagrodą objęli Marszałek Województwa Dolnośląskiego i Premier Wolnego Państwa Saksonii.
Kandydatury do Nagrody mogą być zgłaszane przez każdego mieszkańca Wolnego Państwa Saksonii i Śląska. Zgłoszenia powinny zawierać dokładny opis osiągnięć kandydata.

Kandydatury oceni jury składające się z siedmiu członków:  
Dr. Jens Baumann (Ministerstwo Spraw Zagranicznych Saksonii, Drezno) 
Dr. Magdalena Gebala (Niemieckie Forum Kultury Europy Środkowej i Wschodniej)
Sven-Alexis Fischer (Członek Zarządu Stowarzyszenia Pielęgnowania Kultury i Sztuki Śląska)
Prof. Dr. Lucjan Puchalski (Uniwersytet Wrocławski)
Prof. Dr. Danuta Rytel-Schwarz (Uniwersytet w Lipsku)
Christopher Schmidt-Münzberg (przewodniczący VSK)
Dr. Józef Zaprucki (Karkonoska Państwowa Szkoła Wyższa w Jeleniej Górze i Stowarzyszenie Pielęgnowania Kultury i Sztuki Śląska).

Uroczysta ceremonia wręczenia Karkonoskiej Nagrody Literackiej o wartości 3 tysięcy Euro będzie miała miejsce 1 grudnia 2019 roku w auli Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze, przy ul. Lwóweckiej 18 .
Termin zgłaszania kandydatów w pierwszej edycji Karkonoskiej Nagrody Literackiej upływa 30 września 2019 r. Zgłoszenia wraz z dokładnym uzasadnieniem można składać na adres: VSK e. V., Brüderstr. 13, 02826 lub elektronicznie: vorstand@vskschlesien.de
lub Rektorat Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze, ul. Lwówecka 18, 58-500 Jelenia Góra, rektorat@kpswjg.pl

czwartek, 5 września 2019

Urszula Musialak 9 września w ODK


Stowarzyszenie Literackie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej

zaprasza 9 września 2019 r. do Osiedlowego Domu Kultury

o godz. 17 na wieczór autorski Urszuli Musielak, która zaprezentuje swój

 najnowszy tomik poetycki „Na karuzeli życia”.

W programie występ zespołu śpiewaczego „Szklarki” z Piechowic.





poniedziałek, 2 września 2019

Daniel Rzepecki - poleca

Damska soczewka



Hanna Samson to psycholożka, dziennikarka, feministka, a przede wszystkim pisarka, która w 1996 roku zadebiutowała powieścią „Zimno mi, mamo”. Tak przedstawia ją wydawca, czyli warszawskie Wydawnictwo WAB, wymieniając również późniejsze tytuły tej autorki: „Pułapka na motyla”, „Miłość .Reaktywacja”, „Wojna żeńsko-męska i przeciwko światu” oraz „Pokój żeńsko-męski na chwałę patriarchatu” oraz zbiory opowiadań. Wydany w 2009 roku „Flesz” dowodzi, że autorka potrafi znakomicie wykorzystać doświadczenie, jakie dają wykonywane przez nią zawody. Myślę, że tę książkę powinni przeczytać starzy, młodzi i osiągający średni wiek mężczyźni, by zobaczyć, jak kobiety odbierają i oceniają naszą płeć. A także poznać drugą płeć, zasadniczo różniącą się od pokolenia ich prababek, babek, a nawet matek.
Flesz” nie ma jasno definiowanej i nazwanej bohaterki. Mamy natomiast do czynienia z bohaterką zbiorową, z patchworkowym obrazem złożonym z różnych postaci. Nie ma narracji odautorskiej, nie ma opisów, charakterystyk bohaterów. Nie widzimy twarzy kobiet, jakie Hanna Samson wprowadza na karty tej powieści. Nie ma fabuły, intrygi, to wszystko jest zawarte gdzieś w tle, w krótkich monologach, sporach i wypowiedziach osób. Jest czysta prawda wypowiadana w pierwszej osobie przez kobiety. To nie jest harmonijny, jednolity głos. Rzadko się ze sobą zgadzają, częściej podejmują spór.
Moderatorka tego spotkania zaprosiła kobiety, by wypowiedziały się na temat nowego tytułu prasowego. Jeszcze jedno kolorowe, drukowane na świetnym papierze z doskonałymi fotografiami pismo, które podejmuje konkurencję z podobnymi czasopismami. Są w nich plotki, prawdy i ćwierćprawdy o celebrytach, aktorkach, reżyserach, o damsko-męskich związkach. O zaręczynach, rozwodach, zdradach i braku zdecydowania co do zalegalizowania trwającego związku. Jeszcze „Flesza” nie ma, ale już są teksty i fotografie, udostępnione czytelniczkom i poddane ich ocenie. Wydawca chce zorientować się, co damski czytelnik chciałby przeczytać. Jakie sensacje, jakie porady, jakie emocje pragnie poznać. No i uczestniczki tego swoistego testu rzucają nazwiska osób, które pojawiają się na pierwszych stronach tytułów medialnych, maja doskonałą orientacje, co dzieje się w świecie, po którym krążą vipy. Co jedzą, co piją, jak mieszkają, jakie mają rozrywki, a wychowane na takiej gazetowo-internetowo-ekranowej strawie mają szeroką orientację, co się dzieje nie tylko na polskim, i na światowym targowisku próżności.
Z wypowiedzi wnioskujemy, kim są te opiniodawczynie. Otóż są w tej grupce i mężatki, i rozwódki, matki i kobiety bezdzietne, singielki z wyboru lub singielki z powodu porzucenia przez partnera. Jak w soczewce na tej stronie widać cywilny status tak zwanej średniej Polki. Dla jednych rozwód nie jest dramatem, dla innych to jednak katastrofa z powodu utraty materialnego wsparcia, partnera do współżycia, a ojca dla dzieci. Jedne są gotowe do złowienia absztyfikanta, choćby tylko na udany romansik. No ale najlepiej, żeby ten złowiony miał wszystkie zalety panów oglądanych w serialach, reportażach i wszelkich innych medialnych źródłach.
W większości przyznają się, że one pragnęłyby bogactwa, luksusowych mieszkań, wypasionych samochodów, wypasionych portfeli swoich mężczyzn. I pragną czułości, opiekuńczych gestów, podziwu, a jeśli taki wymarzony stan rzeczy miałby trwać krótko, to uznają, że i tak warto zakosztować bogactwa i udanej kariery. Zaś cudzy sukces uznają albo za osiągniecie dzięki koligacjom rodzinnym, albo drogę do sukcesu pokonaną przez łóżko właściwej osoby. Niekiedy przyznają, że zdobyta kariera to jednak sprawa talentu, dyscypliny i samozaparcia tudzież pracowitości.
Flesz”: to książka nie tylko dla mężczyzn. Niech i kobiety zaczerpną z niej trochę, a właściwie dużo samowiedzy i spojrzą na siebie z dystansem, uwalniając się z nieuzasadnionego samouwielbienia albo poczucia niezawinionej krzywdy, bo sukces nie został zdobyty, jest mąż nieudacznik, niebogaty kochanek i kolejna aborcja niechcianego dziecka.

Hanna Samson, „Flesz”, Warszawa, Wydawnictwo WAB, 2009.