niedziela, 21 maja 2023

Rafał Brzeski poleca


 Czy morderczyni może być sympatyczna?

 




Jeśli ktoś lubi, kiedy czytając kryminał doświadcza dreszczy albo boi się wejść do piwnicy, by tam nie zaatakował go jakiś złoczyńca, niech koniecznie weźmie do ręki „Neon”, którego autorka kryje się za wersalikami GS LOCKE. Notka od wydawcy informuje, że jest redaktorką, a specjalizuje się w tematyce związanej z rozmaitymi sposobami łamania prawa. Prywatnie jest matką, a lubi muzykę i gorzką czekoladę.

Powieść jest tak skonstruowana, że właściwie od początku czytelnik wie, kto jest seryjnym mordercą. W pewnym momencie pada nawet jego imię i nazwisko, ale zbrodnie, jakich się dopuszcza, są po prostu szokujące. Seryjny morderca wybiera piękne, szykowne i wiele znaczące kobiety ze świata, w którym są cenione i podziwiane. Znakomity policjant Matt Jackson prowadzi dochodzenie. Jedno łączy ofiary. Są spoza miasta, w którym pojawiają się ich ciała, miejsca ujawnienia zwłok są tłumnie odwiedzane, znakomicie oświetlone, można przypuszczać, że morderca nie może tam zjawić się niezauważony. Oczywiście śladów nie zostawia. Ambicją Matta jest wytropienie mordercy. Co jest trudne, bo skoro ofiary są z różnych miejsc, to i wskazanie potencjalnych morderców oraz ich motywów jest utrudnione. Jego to nie zniechęca, zwłaszcza zagadkowe jest to, że ciała są znajdywane w blasku neonów. Są jakby wkomponowane w kolory i przesłania reklamowe tych szalenie popularnych środków skupiania uwagi ludzi.

Matt kapituluje, kiedy we własnym domu znajduje ciało swojej własnej, ukochanej żony. Ta zbrodnia nie mieści się w dotychczasowych prawidłowościach. To nie jest ludne miejsce publiczne, nie centrum reklamy, tylko jedno jest wspólne, neon zamontowany w pokoju zmarłej kobiety. Oczywiście policjant, osobiście zaangażowany, jest odsunięty od prowadzenia sprawy. On powodowany podwójną stratą, czyli śmiercią żony i zawodową porażką postanawia popełnić samobójstwo, a ten akt samozagłady powierza płatnej morderczyni. Pracując w dziale, gdzie ma do czynienia z różnymi przestępstwami dociera do właściwej osoby i kieruje do niej anonimowe zlecenia. Jednak zanim umrze, chce zidentyfikować zbrodniarza, jakiegoś psychicznego dewianta, a zarazem człowieka obeznanego ze sztuką montowania neonów.

Czytelnik nie może się oderwać od śledzenia akcji. Autorka umożliwia mu obserwowanie poczynań policjanta, który łamie służbowy zakaz włączania się do dochodzenia; morderczyni, która musi dzięki temu zleceniu zdobyć pieniądze na kosztowną operację ratującą życie; no i nie pozwala spuścić z oczu seryjnego zabójcę. Kilka elektryzujących wątków skupia uwagę, trzyma nieustannie w napięciu, aż dochodzi do zaskakującego wyjaśnienia, dlaczego ofiarą zostaje żona policjanta.

Nie mam prawa wyłuszczenia piętrzących się zagadek, zostawiam to czytelnikowi, ale zapewniam, że lektura go nie rozczaruje ani przez moment.


GS LOCKE „Neon”, przełożyła Maciejka Mazan, Prószyński i Ska, Warszawa 2021.

czwartek, 18 maja 2023

Daniel Rzepecki poleca

 Pod prąd swobodzie seksualnej

 


Firmy mają zwyczaj organizować imprezy integracyjne. Oczywiście, jak dobrze prosperują i mogą zafundować uczestnikom zakwaterowanie, doskonałe jedzenie, program merytoryczny i wiele innych atrakcji, co zależy od inwencji głównego organizatora. Zwykle obowiązuje swoboda obyczajowa, oprócz tego nadarza się okazja do przygód damsko-męskich. Są to doraźnie eksplodujące romanse. Pamiętam atrakcyjną brunetkę na turnusie rehabilitacyjnym, czule żegnaną przez męża przy autokarze, a potem jeszcze czulej witaną z naręczem kwiatów, kiedy rozstawała się z grupą. Mąż zapewne nigdy nie dowiedział się o jej turnusowym zagranicznym romansie ze smagłolicych kelnerem. No, mniejsza z tym, to był rekreacyjny wyjazd, inny natomiast, właśnie integracyjny, pozwolił mi obalić utrwalone przekonanie, że inicjatywa należy do mężczyzny. Nic podobnego. Na własne oczy widziałem, jak jedna z pań szybko zarzuciła sieć na bardzo przystojnego uczestnika i rankiem chyłkiem opuszczała jego pokój. Ona zamężna, on żonaty, oboje pokazywali zdjęcia bardzo udanych dzieci.

Piszę o tym, bo jestem pod wrażeniem powieści Amy Harmon „Biegając boso”. Już dawno nie czytałem tak pięknej, romantycznej, a współczesnej powieści. To historia osieroconej dziewczynki, która po śmierci matki musiała przejąć rolę pani domu, opiekunki ojca i braci, dziewczynki z powodu obowiązków przedwcześnie dojrzałej do wysiłku, przekraczającego jej siły i możliwości. Sprostała temu wyzwaniu, a ojciec nie szukał pocieszenia w ramionach innej.

Bohaterka, dojeżdżając szkolnym autobusem na zajęcia, poznała i zaprzyjaźniła się z lekceważonym przez rówieśników chłopcem. Josie Jensen, bardzo wrażliwa, pełna empatii wzięła kolegę w obronę, a on, Samuel Yazzie, był synem Indianki z plemienia Nawano, i białego ewangelizatora, który wyruszył nawracać Indian. Sam był owocem tej miłości, ale ojciec osierocił go wcześnie, natomiast matka postanowiła zostać wśród swoich i tam również wychowywała synka, aż biali dziadkowie postanowili wnuka zabrać, by zapewnić mu wykształcenie.

Pasjonujący jest opis wierzeń i obyczajów członków plemienia Nawaho, interesujące dla europejskiego chrześcijanina niezłomne zasady mormonów, a tam, gdzie rozgrywa się akcja, skupili się członkowie tej wspólnoty religijnej. Pisarka pochodzi z miasteczka Levan, które opisuje, jest autorką powieści o tematyce chrześcijańskiej, jej proza doczekała się uznania czytelników: rekomendowana w tym miejscu powieść figuruje na liście bestsellerów New York Timesa. Z tej powieści można uczyć się wierności uczuć, odpowiedzialności, powściągliwości w erotycznych porywach, dokonywać wyborów między tym, co jest dla nas dobre, a tym, co służy innym ludziom. Ta powieść idzie pod prąd seksualnemu rozpasaniu, pod prąd egoizmu i hedonizmu, które każą zaspokajać wszelkie zachcianki. Jak się okazuje, trudne wybory służą tym, którzy się na nie decydują.


Amy Harmon „Biegając boso” tłumaczenie Joanna Sugiero, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2018.

sobota, 29 kwietnia 2023

Z Tobą – ars poetica z Danutą Mysłek

 




Przestrzeń kawiarni „Muza” przy Osiedlowym Domu Kultury na jeleniogórskim Zabobrzu wypełniała interdyscyplinarna sztuka oraz jej miłośnicy. Danuta Mysłek, krótkim wierszem, unikaniem przerzutni i metafor, zamierzoną prostotą na rzecz głębi znaczeń ujawniała prawdę dobrą myślą, poruszając struny emocji słuchaczy treścią wierszy z kolejnego już tomiku poezji pt. „Z Tobą”.

Spotkanie przebiegającego pod tożsamym hasłem co tytuł książki, co można w pewnym sensie także odnieść do pasji ponad osiemdziesięcioletniego twórcy obrazów Juliana Artemskiego pt. „Moje Karkonosze”. Z tobą – z pasją, z którą idzie przez życie od najmłodszych lat.

Tego dnia twórcę reprezentował Zbigniew Mysłek z wdziękiem i dużą wiedzą o miejscach przedstawionych na obrazach zaskakiwał oglądających wystawę, wprowadzając w świat pejzażysty. Niemniej, jak wiersze Danuty zachwycała również wystawa obrazów Juliana. To interdyscyplinarne, kulturotwórcze spotkanie uświetnił wokalem żywiołowy zespół śpiewaczy „Szklarki” działający pod patronatem Piechowickiego Ośrodka Kultury.

Spotkanie otworzyła przedstawicielka ODK Dominika Krop, oddając głos prezes stowarzyszenia literackiego w Cieniu Lipy Czarnoleskiej Danucie Mysłek, a zarazem bohaterce autorskiego wystąpienia. Mówczyni, po powitaniu obecnych, w tym liderkę grupy literackiej "Nurt" z Lubania Krystynę Sławińską, podziękowała Anecie Kmicie za włączenie się w pracę stowarzyszenia, z radością witając ją jako nową członkinię stowarzyszenia-młodą malarkę, odniosła się do znaczenia słowa w szerszym niż samo słowo aspekcie.
Słowa, są odzwierciedleniem sfery emocjonalno-intelektualno-zmysłowej człowieka, a także funkcji słowa w literaturze, w szeroko pojętej kulturze i w codziennej komunikacji. Również roli słowa w polszczyźnie współczesnej, dawnej, w polszczyźnie ogólnej i ograniczonej terytorialnie bądź środowiskowo. Tak jak i nasze życie z Tobą… w wielopłaszczyznowym wymiarze: w rodzinie, w środowisku pracy, środowisku życia, a także duchowym wymiarze z Chrystusem. A kto jest tym Tobą, zasadniczo wpływa na poziom jakości życia i zdrowia w sferze emocjonalno-intelektualno-zmysłowej człowieka determinując interakcję strony - powiedziała Danuta Mysłek na wstępie.

Bohaterka wieczoru zaprezentowała z każdej z czterech odsłon, na jakie podzieliła książkę: „Refleksje bez odpowiedzi”, „Burzliwe czasy”, „Miłość”, „Karkonosze i my” po kilka wierszy. Kreatywnej w szerokim słowa tego znaczeniu prezes stowarzyszenia, a zarazem bohaterce wieczoru, Krystyna Sławińska podziękowała za współpracę i udział „Lipian” w konkursie organizowanym przez Miejską i Powiatową Bibliotekę Publiczną im. Marii Konopnickiej w Lubaniu. W wydarzeniu zrealizowanym w ramach projektu „Kultura zbliża… zwłaszcza w Bibliotece” w ramach Blisko – Biblioteka/ Lokalność/Inicjatywy/ Społeczność/Kooperacja/Oddolność. Priorytet 4 Narodowego Programu Czytelnictwa 2.0 na lata 2021 – 2025.

Lubańska liderka wręczyła jeleniogórskim uczestnikom konkursu publikację pt. „Szczegół dopełniający”, pokłosie twórcze dwudziestu dwóch autorów,: Danucie Mysłek, Weronice Mysłek (III miejsce w kategorii młodzież), Izabeli Rochnowskiej, zrealizowanego w ramach II Festiwalu Wierszy Ciepłych Pogodnych im. Huberta Horbowskiego.

Julian Artemski absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego – prawnik, a na emeryturze twórca obrazów. Urodził się w Słupcu nad Wisłą w powiecie Dąbrowa Tarnowska. Na początku lat sześćdziesiątych zamieszkał w Jeleniej Górze. Twórca malarskimi sukcesami wyróżniał się od dzieciństwa, zajmując nagradzane miejsca w różnych nie tylko szkolnych konkursach. Od 1989 roku, kiedy to przeszedł na emeryturę, najpierw oddal się pasji fotografii, to ona jest inspiracją tworzenia dziś obrazów. Sam obraz ma dla niego mniejszą emocjonalnie wartość niż tworzenie. – Malowanie jest moją pasją — powiedział reprezentującemu go w tym spotkaniu Zbigniewowi. - Pchłania mnie bez reszty, jest moim życiem — dodał. Twórca namalował ponad 1000 obrazów. Niektóre z nich trafiły także poza granice Polski.

Danuta Mysłek, absolwentka Wałbrzyskiej Wyższej Szkoły Zarządzania i Przedsiębiorczości w Wałbrzychu i Akademii Ekonomicznej im. Oskara Langego we Wrocławiu urodziła się w Łomnicy. W Jeleniej Górze zamieszkała w 1983 roku. Jej wykształcenie w zakresie miękkim i twardym odbiega od filologicznych kwalifikacji, które poprzez realizowanie pasji wykształciła w sobie. Jak wypowiada się Maria Suchecka o Danucie: Nie mając przygotowania filologicznego posiadła sztukę adiustacji, korekty, budowania zawartości wydawanych kolejno almanachów i projektowania nader interesujących okładek.

Danuta Mysłek

Nadzieja
Mój dom, gdzie myśli moje
Mój dom to Wy
Stoję u progu waszych serc
Głuche pukanie przestworza głoszą
To nie mieć szczęścia…
Czy znów na cztery spusty zamknięte?

Jutro też będę…
Powiem tylko, że bezinteresownie kocham
I pójdę sobie…
Może jutro okaże nam szczęście…

Anastazja Daniłowiczowa poleca


 Jak kochał geniusz?

 



Nikt nie wątpi, że Fryderyk Chopin był geniuszem, przebrzmiały już spory, na ile był Francuzem, a na ile Polakiem. Polką była też jego pierwsza wielka miłość. Zresztą każda była wielka, może poza „chudą Szkotką”, jak zazdrośnie określała tę kobietę Aurora, choć właściwie romans George Sand i wybitnego pianisty już wygasł po dziewięciu latach ich niezwykłego związku, ale Szkotka, Jane Stirling niewątpliwie była tą ostatnią kobietą, która kochała kompozytora i pianistę ogromnie, ale bez wzajemności, było to uczucie, które nie opuściło ją do śmierci, wyeliminowało z jej życia wszystkich mężczyzn, gotowych poślubić inteligentną, zamożną arystokratkę.

Fryderyk Chopin nigdy się nie ożenił, ale właściwie nieustannie był zakochany, o czym można przeczytać w powieści Magdy Knedler „Narzeczone Chopina”. To pasjonująca, oparta na źródłach lektura, a sama autorka wyjawia: „Powieść niniejszą oparłam głównie na listach, sztambuchach oraz zapiskach Fryderyka Chopina, jego rodziny, przyjaciół i ukochanych”.

Powieść jest ciekawie skonstruowana. Jest rok 1889, do redaktora poczytnego warszawskiego dziennika trafia Krzysztof, też redaktor, by nakłonić kolegę i przyjaciela do powrotu na łamy i wykorzystania obfitych materiałów o Fryderyku Chopinie, jakie zgromadził, nie mogąc opanować rozpaczy po śmierci ukochanej żony Julii i synka, który zmarł tuż po urodzeniu. Julia straciła wzrok, i być może dlatego redaktor poświęcił wiele czasu Konstancji Gładkowskiej, ociemniałej od lat, byłej śpiewaczki, którą zauroczyła późniejsza muzyczna, europejska sława. Nie padły matrymonialne deklaracje, ale dla warszawskiego środowiska artystycznego nie było tajemnicą, że ci dwoje się kochają, ale młody artysta nie był dla niej partią, która zapewni rozwój jej talentu, a i ona nie mogła ruszyć w ślad za nim do Paryża w nieznaną przyszłość. Wyszła za mąż, ale pierwsza miłość pozostała w sercu na zawsze.

Maria Wodzińska poznała artystę we Włoszech i uwolniła się z zauroczenia Juliuszem Słowackim, który w tym okresie zachwycał się Italią, ale i tu nie doszło do ślubu. Wiadomo było, że artysta jest gruźlikiem, więc jego sława nie uśmierzyła niepokoju o zdrowie dziewczyny.

Nie miała takich zahamowań wyzwolona rozwódka George Sand, czyli Aurora, matka dwójki dorastających dzieci.

Ciekawy jest wątek związany z dzieciństwem i młodością wziętej już i skandalizującej pisarki, której przedostatnią (przed Chopinem) miłością był Musset. Aurora otoczyła opieką chorego pianistę i kompozytora. Musiała godzić troskę o dzieci, z których bardziej kochała syna, a pielęgnowanie gruźlika, który kaszlał, pluł, przeżywał krwotoki.

Trzeba wziąć powieść do ręki, by prześledzić dzieje tego związku i dowiedzieć się, jak się on zakończył. W Chopinie rozkochała się Jane Stirling i to dzięki niej chory artysta znalazł się w Anglii i Szkocji. To tam poznał śpiewaczkę ze Szwecji, zachwycony jej urodą i talentem, to właśnie ona w krytycznym momencie przekazała anonimowo artyście wielką kwotę, bo już nie udzielał dobrze opłacanych lekcji, nie koncertował, nie miał już dochodów, które przedtem zapewniały mu dostatnie życie w Paryżu, a nawet wspomaganie brata Marii, z którym się zaprzyjaźnił, a ten okazał się utracjuszem.

To Szkotka po śmierci artysty zajęła się jego spuścizną, zadbała o pomnik, przekazała siostrze artysty wszystko, co można było zabrać do Polski, do której z wolą Fryderyka wiozła jego serce.

Na zakończenie pragnę zacytować słowa Jane o miłości. Ona bowiem, zanim zmarła, spisała wszystko, co zachowała jej pamięć o Chopinie. Napisała: „Prawdziwa miłość nie oczekuje nic w zamian. Prawdziwa miłość wystarczy sama w sobie, sprawi człowiekowi radość tylko tym, że jest.” „W ten właśnie sposób widzę miłość. Jako stan ducha, który nie pozwala się poddać, każe dbać o tę drugą osobę i kochać ją nawet po jej śmierci”.

Jane Stirling udowodniła, że to jest możliwe. Ta powieść uczy szlachetności trwałych uczuć.



Magda Knedler „Narzeczone Chopina”, Wydawnictwo WAM, 2021.

piątek, 21 kwietnia 2023

Książnica Karkonoska 22 kwietnia godz. 12

 


 Książnica Karkonoska ma przyjemność zaprosić na spotkanie z Agatą Szmigrodzką,

związaną z naszym regionem pisarką, animatorką kultury, tancerką prowadzącą grupę „Hayat”, zorientowaną na Flameco i taniec orientalny.

Okazją do spotkania jest nowa książka Agaty, baśń dla dorosłych pt. „Irch”.

Spotkamy się w najbliższą sobotę, 22 kwietnia, o godz. 12:00 w sali konferencyjnej Książnicy Karkonoskiej – ul. Bankowa 27, Jelenia Góra.

Poniżej możecie przeczytać recenzję „Ircha”, autorstwa naszej koleżanki Agaty Samczyk:

Pełna magii baśń, w której pojawiają się czarnoksiężnicy, trolle i wilkołaki. To obowiązkowa lektura dla każdego dorosłego. Dlaczego? Bo jest o tym, jak łatwo zapomnieć o sobie samym. Opowieść zaczyna się, gdy główna bohaterka spotyka na polu Małą Księżniczkę. Pierwszy raz widzi dziewczynkę, ale jej serce czuje, jakby znały się nie od dziś. Dziewczynka każdego dnia otwiera się coraz bardziej, aż obie stają się nierozłączne i wiodą szczęśliwe życie u swojego boku.

Niestety sielanka nie trwa długo — widok Małej Księżniczki wzbudził dawno zapomniane uczucia u trolla, który postanawia ją porwać. Główna bohaterka wyrusza jego śladami, aby odnaleźć swoją przyjaciółkę. Po drodze spotyka wilkołaki oraz czarnoksiężnika.

Jakie przygody ją czekają? Czy uda jej się odnaleźć Małą Księżniczkę? Kim naprawdę jest dziewczynka i jaką rolę odgrywa w jej życiu? Przybądźcie na spotkanie, może wspólnie uda nam się znaleźć odpowiedzi na te pytania.

środa, 19 kwietnia 2023

Maria Suchecka poleca


 Wiwisekcja współczesnej rodziny

 

Ewa Przydryga to młoda pisarka, autorka bestsellerowych thrillerów psychologicznych. Tutaj rekomendowana powieść „Miała umrzeć” już tytułem sugeruje, że może okazać się kryminałem. Kto lubi taki gatunek, chętnie sięgnie po tę pozycję. I zobaczy, że owszem jest tu wątek zagadkowej śmierci całej rodziny, ale w gruncie rzeczy zagłębi się w problemy psychologiczne familii, która tylko na pozór jest szczęśliwa.

Czytamy więc o pięknej matce, kilkunastoletniej dziewczynie i jej czteroletniej siostrzyczce, a nikt z tej czwórki nie jest szczęśliwy, wliczając w to ojca dziewczynek, pracującego człowieka biznesu.

Nastolatka to Ada. Bardzo kocha siostrzyczkę, którą oprócz niej nikt się nie zajmuje. Nela nie interesuje matki, gdyż ta kobieta topi rozczarowanie życiem rodzinnym w alkoholu, a do życia wystarczą jej seriale. Tam ogląda cudze szczęście i dramaty podobne do jej własnych przeżyć. Jej mąż pośredniczy w szemranych interesach, narażając na szwank dobre imię i własny interes, a prywatnie uwielbia młode dziewczęta, co oczywiście sprawia ból jego żonie. Atmosferę w tej rodzinie poznajemy już w pierwszych scenach. Narrację snuje Ada, nie szczędząc myślowych zgryźliwości pod adresem beznadziejnych rodziców. W szkole znakomicie spisuje się w sporcie, ale to nie wystarcza do poczucia radości. Niedoceniana w domu, tworzy wąski krąg: dwie dziewczyny i tyluż chłopaków. Tylko koleżanka Ady ma w miarę satysfakcjonującą familię. Ta grupka ma ulubione miejsce na peryferiach, gdzie oddaje się ryzykownym eksperymentom z własnym życiem. Podejmują, po zażyciu narkotyków, wyczynów na granicy śmierci. Razu pewnego powodują wypadek, nie spieszą z pomocą poszkodowanemu.

Kończy się narracja nastolatki. Mija dwadzieścia lat. Teraz opowieść snuje Lena, ta czterolatka. Próbuje odtworzyć swoją tożsamość, utraconą pod wpływem oschłej ciotki, która kryje przed nią okoliczności, w jakich zginęli jej rodzice. Zakłamuje dawne zdarzenia. Jej siostrzenica jest plastycznie utalentowana, na pierwszym wernisażu swoich prac spotyka klauna, który wyraźnie daje do zrozumienia, że młoda artystka nie jest mu obca, a i jej udziela się przekonanie, że tego mężczyznę już kiedyś widziała. Zagadnięta przez niego, dowiaduje się, że ten mim zabawia turystów u wejścia na sopockie molo. Kiedy Lena postanawia go odszukać, zastaje scenę usuwania przez policję i służby medyczne zwłok mima. Ustala miejsce jego zamieszkania, a potem po nitce do kłębka trafia na miejsce pochówku rodziców i siostry, a w końcu z różnymi perturbacjami dociera do byłej koleżanki nieżyjącej siostry, teraz dyrektorki szkoły. Zagadkowe siły utrudniają jej poszukiwania tożsamości i tajemnicy śmierci rodziców oraz siostry, z którą jej dziecięca pamięć zachowała jaśniejsze wspomnienia. Dotrze do prawdy, która okazuje się druzgocząca. Teraz w jej dorosłym życiu może liczyć tylko na chłopaka, który kocha ją i akceptuje taką, jaka jest, a nawet ratuje jej życie i wprowadza ład w jej zagmatwaną i pokiereszowaną psychikę.

Koniecznie trzeba wziąć powieść do ręki, by zobaczyć, jak przebiega wiwisekcja rozkładu rodziny i zaniku elementarnych uczuć, które trwały przez pokolenia. Naturalnie degeneracja i seksomania nie dotyka każdego mężczyzny, a zanik uczuć macierzyńskich nie jest cechą każdej młodej kobiety. Ale to nie jest tylko fikcja, jak donoszą media, niekochane dzieci stają się ofiarą konkubentek czy konkubentów, a życie nawet kilkuletnich dziewczynek czy chłopców nie zawsze medycyna zdoła uratować.

Ta powieść porusza sumienia, więc polecam ją gorąco. Pierwsze strony zawierają 30 opinii czytelników, bardzo poruszonych tych, co przeczytali.



Ewa Przydryga „Miała umrzeć” Muza Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2020.

czwartek, 6 kwietnia 2023

11 kwietnia (wtorek) 2023 r. Książnica Karkonoska i Redakcja kwartalnika Karkonosze



zapraszają na spotkanie autorskie


z Agnieszką Turakiewicz i Januszem Turakiewiczem

z okazji wydania 20. odcinka cyklu Karkonosze w filatelistyce w kwartalniku Karkonosze



11 kwietnia (wtorek) 2023 r.

Jelenia Góra, Książnica Karkonoska, ul. Bankowa 27

16:15 wernisaż wystawy Kolekcje Nieoczywiste trwającej do 20 maja 2023 (II piętro)


16:30 dyskusja z autorami, którą poprowadzi Janusz Korzeń, redaktor naczelny kwartalnika Karkonosze (III piętro, sala konferencyjna).



Jan Lercher

Kierownik Działu Regionalnego z Czytelnią

JCIiER „Książnica Karkonoska”, Jelenia Góra

Ciepłych i udanych Świąt Wielkanocnych

 


Ciepłych i udanych Świąt Wielkanocnych

oraz wszelkiej pomyślności w zdrowiu

oraz radości w życiu zawodowym i prywatnym




Zarządowi, Członkom Stowarzyszenia, naszym Czytelnikom

życzy prezes stowarzyszenia Danuta Mysłek.



17 kwietnia w ODK: o godzinie 16.00 w sali numer 26 Walne Zebranie Członków, a o godzinie 17.00 w kawiarni „Muza” (ODK) promocja tomiku wierszy Danuty Mysłek pt. „Z Tobą”.

Spotkanie uświetni zespół śpiewaczy „Szklarki” oraz wystawa obrazów „Moje Karkonosze” Juliana Artemskiego.

Pozdrawiam Danuta Mysłek

czwartek, 23 marca 2023

Bronisław Krzemień poleca


 Zbieżność słów, podobieństwo zdarzeń.

Kiedy międzynarodowy trybunał uznał, że na Ukrainie ponad wszelką wątpliwość agresor dopuścił się ludobójstwa, jego wódz nocą pojawił się w Bachmucie. Mój znajomy twierdzi, że to manifestacja buty i bezkarności, na dodatek realizowana przez jednego z sobowtórów Putina, który chce przywrócić dawną, świetną wielkość Rosji. Kilkadziesiąt państw, które opowiedziały się za wyrokiem, mają prawo ująć wodza, aresztować i zrealizować karę.

A powieść Szczepana Twardocha, bardzo cenionego pisarza, nosi tytuł „Chołod”, a krój liter pozwala odczytać chołod, czyli chłód jak gołod, czyli głód. I jednego, i drugiego doświadczył bohater powieści, którą autor skonstruował w nader interesujący sposób. Pozwala czytelnikowi wierzyć, że uciekając od nużącej rzeczywistości, udaje się w arktyczną podróż, i na początku tej eskapady spotyka intrygującą staruszkę, która udaje się w tę samą stronę własnym jachtem. W podróż z północnej Ameryki wyruszają razem, na co Szczepan się waży, bo ma jakie takie żeglarskie doświadczenie. Właścicielka żaglowca powierza swojemu gościowi sfatygowany rękopis. Płyną na północ, a on sporządzona cyfrowy zapis zawartości zeszytu. Czytelnik dowiaduje się, że autor zapisków nazywa siebie inostrańcem, czyli cudzoziemcem. Włada i polskim, i niemieckim, i rosyjskim językiem, nieobca jest mu gwara śląska, toteż narracja spisana jest w osobliwym, ale bardzo ciekawym językiem. Czytelnik dowiaduje się, że bohater był i w niemieckim wojsku, i wśród tamtych socjalistów, i że wyprawił się na objętą wojną a potem rewolucją Rosję, że poczuł się bolszewikiem i wraz z poślubioną tam Norweżką identyfikowali się z sowieckimi ideami. Tak było do czasu, zanim sami doświadczyli okrucieństwa systemu, na szczęście ona z córeczkami zdołała zbiec łodzią, o czym on nie wie. Uniknęła aresztowania, łagru, głodu, zimna, tortur, okrucieństwa zarówno ze strony strażników, jak i współjeńców. Warunki panujące w łagrze wyzwalają w ludziach wszystko, co może być w nich najgorsze. Tam śmierć bez męki wydaje się wybawieniem.

A jednak inostraniec dręczony rozłąką, tęsknotą postanawia uciec, choć ma świadomość, że ucieczka może się nie udać. A jednak dokonuje tego cudu, pokonuje tundrę, dociera do sadyby zagadkowego plemienia północy, a kiedy los powoduje utratę tych, którzy przyjęli go jak swojego, znowu skazany jest na samotność w polarnej Północy.

Akcja jest niesamowicie dynamiczna, rysunki postaci wyraziste, a charakterystyka szczęśliwego kraju proletariatu wręcz wspaniała, a Polakom przypomina to, co i oni przeżyli na syberyjskich zesłaniach i w stalinowskich więzieniach.

Konrad Widuch, tak nazywa siebie bohater, przywołuje w pamięci jedną z dolnośląskich wsi, kiedyś niemieckich, teraz polskich. Czytelnik może się domyślać, że i autorowi znane są te rejony. Więc Konrad w drugim już notatniku powierzonym na jachcie autorowi pisze: „Rosja jak przychodzi, to przychodzi wielka i nie jest w stanie znieść obok siebie niczego, co nie jest Rosją, więc wszystko w Rosję zamienia”. Zostawiam oryginalną pisownię Konrada, oszczędzę opisów, w co zamienia Rosja podbite kraje, kraiki, narody, nacje. Zniewalając, domaga się, by czuły się wyróżnione i szczęśliwe. Nie muszę cytować tych opisów, metody uszczęśliwiają na siłę, oglądamy je codziennie w reportażach z okupowanej i broniącej się Ukrainy.

Powieść, obfitująca we wstrząsające opisy, jak zbiorowy gwałt współwięźniów na jeńcu, uczonym intelektualiście, zakończonym jego śmiercią, jest po prostuj wstrząsający.



Szczepan Twardoch, „Chołod”, Wydawnictwo Literackie Kraków 2022.

wtorek, 21 marca 2023

Jadwiga Wierzbiłło poleca

  Poza czasem niesamowita wizja

 


Wielokrotnie nagradzany Radek Rak wydał „Aglę”, a na okładce można przeczytać, że była to długo oczekiwana książka tego autora. Kiedy zaczęłam czytać, nieodparcie ta lektura kojarzyła mi się z „Rokiem 1984” Orwella. Na długo przed podbojem przez socjalizm wielu krajów pisarz pokazał, do czego prowadzi totalitaryzm. Co prawda do autora już docierały wiadomości o tym, co robi z człowiekiem komuna, choć miała przynieść sprawiedliwość i równość. Zatem tamten wizjoner miał już racjonalne przesłanki, by zbudować wizję, świata, w którym kłamstwo zamienia się w prawdę, a człowiek człowiekowi staje się wilkiem, lisem, tropicielem.

Radek Rak pokazuje świat, w którym dokonały się niesamowite zmiany. Mam prawo mniemać, że to, co dzieje się z gatunkiem ludzkim, jest skutkiem wielorakich eksperymentów generycznych, które człowieka potrafiły zmienić na stwory, identyczne jak z meblem, drewnem, skałą, stwory, które można uczłowieczyć na pewien czas, by służyły, by szczątkowo myślące i działające nie mogły o sobie decydować. Tym światłem rządzi Car. Naród go nie widzi, ale słyszy o nim i żyje w strachu przed jego mocą. Na usługach Cara jest służba bezpieczeństwa, siły policyjne, sieć podglądaczy i donosicieli. Czytelnik widzi, jak syn jednego z funkcjonariuszy zaczyna rozumieć okrucieństwo systemu i współtworzy ruch do jego obalenia. Oczywiście nie ma szans. Ruch tworzą młodzi idealiści. Gdzieś tam na dnie społecznej drabiny przetrwali, egzystujący w najgorszych slamsach i najbardziej obskurnej dzielnicy ci, którzy wyznają jakąś powszechnie pogardzaną wiarę.

W tym paskudnym świecie stara się poradzić sobie córka uczonego. A tak nawiasem mówiąc, w tym systemie funkcjonują najrozmaitsze, hojnie finansowane instytuty, które z nauką w naszym pojęciu nie mają nic wspólnego.

Sofja, córka uczonego Kluka korzysta z pomieszczeń użytkowanych w instytucie przez ojca, który wyruszył na skutą lodem północ z programem naukowych badań, jak wydedukowałam, mających wyjaśnić tajemnice czy też zasady działania istot biologicznych. W tym miejscu warto dodać, że są też takie uczelnie, które zajmują się światłem duchowym.

Uczony daje nikłe znaki życia, docierają słuchy, że włączył się do opozycji i odbywa karę w łagrze. Córka traci opiekę instytutu, który ją żywił i kwaterował, ale wciąż płynące wynagrodzenia jej ojca pozwalają opłacić jej kurs u mistrzyni życia duchowego.

Powieść jest niesamowita. Sofja wdaje się w homoseksualny romans z kimś w rodzaju asystentki swojej mistrzyni. Nauczona przez mistrzynię, sprowadza groźną istotę z innego świata. Ta zagadkowa, ukochana dziewczyna Sofie ginie, podobnie jak wiele innych osób. Dziewczyny z tych zaginionych są uprowadzane do uprawiania nierządu.

Z posłowia czytelnik dowiaduje się, że w następnej książce można będzie dowiedzieć się, jak potoczyły się losy dziewczyny. Wyznam, że nie będę mogła doczekać się kontynuacji tych niesamowitych wątków.


Radek Rak „Agla”, Ilustracje Igor Myszkiewicz, Powergraph, Warszawa 202

sobota, 18 marca 2023

Walne zebranie Stowarzyszenia Literackiego w Cieniu Lipy Czarnoleskiej

 

Porządek Walnego Zebrania Członków

Stowarzyszenia Literackiego w Cieniu Lipy Czarnoleskiej


w dniu 17.04.2023 r. w ODK Trzcińskiego 12 godz. 16.00 (drugi termin w przypadku braku kworum godz. 16.15).


  1. Otwarcie zebrania.

  2. Przyjęcie porządku zebrania

  3. Wybór przewodniczącego zebrania i protokolanta.

  4. Podjęcie decyzji w sprawie sposobu głosowania.

  5. Sprawozdanie z działalności Stowarzyszenia Literackiego w Cieniu Lipy Czarnoleskiej za rok 2022.

  6. Wybór komisji mandatowo-skrutacyjnej.

  7. Stwierdzenie ważności walnego zebrania.

  8. Sprawozdanie Zarządu z działalności Stowarzyszenia w 2022 roku.

  9. Sprawozdanie Komisji Rewizyjnej za rok 2022.

  10. Podjęcie uchwały w sprawie przyjęcia sprawozdania Zarządu i Komisji Rewizyjnej oraz udzielenia Zarządowi absolutorium.

  11. Podjęcie uchwały w sprawie zatwierdzenia Sprawozdania finansowego Stowarzyszenia za rok 2022.

  12. Wolne wnioski.

  13. Zamknięcie obrad.



wtorek, 14 marca 2023

Michał Zasadny


 W klimacie pogrzebu stulecia

           

        

   Kiedy napisałem o pogrzebie stulecia, to uświadomiłem sobie, że pożegnanie królowej Elżbiety, relacjonowane dzień po dniu od jej śmierci po ostatnie godziny pożegnalnego ceremoniału brytyjskiej monarchini nie był jedynym tak elektryzującym media wydarzeniem, bo przecież świat pamięta pożegnanie Jana Pawła II, ostatnio przywołanego w atmosferze pomówień o niedopilnowanie nadużyć seksualnych w świecie duchowieństwa. W każdym razie pamięć brytyjskiej monarchini jest przywoływana w związku z wydaniem książki księcia Harrego. Jakoś opinia angielska, europejska i chyba też światowe jakoś przyjęła do wiadomości, że u boku nowego króla, czyli Karola zasiadła jego miłość sprzed lat. A tymczasem książę burzy nieposzlakowany na pozór wizerunek królewskiego rodu. Więcej mówiło się z podziwem o trwałym mariażu Elżbiety z małżonkiem, niż o romansowych zaszłościach innych członków monarszego rodu. Pisze o tym dlatego, że rekomendowana w tym miejscu powieść Lucindy Riley „Sekret listu”, którą można uznać za kryminał, jest w gruncie rzeczy książką poniekąd i historyczną, i psychologiczną, i romansową.

Powieść ma dwie bohaterki, początkującą dziennikarkę i równie początkującą aktorkę, z tą różnicą, ze ta druga jest wnuczką znakomitego aktora. Jest sławny i bardzo ceniony, jako wdowiec dożywa sędziwego wieku i jeszcze zdąży nacieszyć się prawnukiem. Rzecz w tym, że jego mama nie jest zamężna, a rodzina i reszta świata nie wie, kim jest ojciec chłopczyka.

Początkująca dziennikarka dostaje zadanie, które daje szansę na podniesienie zawodowego statusu. Powinna napisać relację z pogrzebu aktorskiej sławy. W kościele zaskakuje ją dziwna sytuacja. Wśród żałobników dostrzega staruszkę, a kiedy ta zasłabnie przed końcem ceremonii, redaktorka udziela jej pomocy. Ta zaś ostatkiem sił przekazuje jej list.

I teraz czytelnika elektryzuje pytanie, co jest w liście, kim jest staruszka, co ją sprowadza na pogrzeb aktora, co połączy obie bohaterki, kto jest ojcem prawnuka zmarłego aktora, i jakie związek mają wymienione tu osoby z królewskim dworem? Absolutnie nie mogę uchylić nawet rąbka tajemnicy, gdyż byłoby to prawie niegodziwe wobec potencjalnego czytelnika, bo lektura powieści dostarcza fascynujących zdarzeń, spaja zdarzenia współczesne z zaistniałymi przed dziesiątkami lat, a w końcu daje zrozumienie, dlaczego powieść kojarzy się z rodziną królewską i skandalem, jaki wywołała książka księcia. Tylko że powieść krótko tu rekomendowana szczęśliwie wyjaśnia wszystkie wątki, kończąc je happy endem.


Lucinda Riley „Sekret listu”, tłum. Lipszyc Paweł, Esden-Tempska Anna, Wydawnictwo Albatros Warszawa 2018.














poniedziałek, 13 marca 2023

Jan Pietrzyk 17 kwietnia w ODK

 

Stowarzyszenie Literackie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej oraz Osiedlowy Dom Kultury na jeleniogórskim Zabobrzu zapraszają 17 kwietnia na godz. 17:00 do kawiarni MUZA przy ODK (ul. K.K. Trzcińskiego 12) na spotkanie z cyklu ars poetica pod hasłem. „Niespokojny zmierzch”. 

Tym razem bohaterem spotkania będzie poeta z Warmii i Mazur Jan Pietrzyk — Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, autor osiemnastu (18) książek: poezji, opowiadań historycznych i legend.

Spotkanie uświetni występ zespołu śpiewaczego „Szklarki”

czwartek, 9 lutego 2023

Urszula Musielak w ODK

Gorący wieczór poetycki


W miniony poniedziałek (6 lutego) wieczór autorski z Urszulą Musielak otworzył pierwszy w tym roku cykl spotkań z ars poetica. W kawiarni „Muza” przy Osiedlowym Domu Kultury na jeleniogórskim Zabobrzu zaprezentowany został szósty tomik poetycki „Zapachy życia”.

Pomimo panującego mrozu sala wypełniła się do ostatniego miejsca. Spotkanie otworzyła p. Dominika Krop (ODK), następnie oddała głos bohaterce wieczoru, która przywitała Alfredę Rękowską, Alicję i Jacka Nahotko, członków ze stowarzyszenia literackiego, przyjaciół i gości, dziękując za tak liczne przybycie.

(…. kiedy stałam się wolna – myślę o skończeniu pracy zawodowej – zaiskrzyło w mojej głowie wiele pomysłów na dalsze życie. Powiedziałam sobie: nie dam się zamknąć w ramy tylko domowej egzystencji, trzeba dobrze wykorzystać uciekający szybko czas, to z pewnością właściwa chwila by rozwinąć drzemiące we mnie pasje.) - napisała w 2016 r. do antologii „Dekada kwitnących lip” i temu wyzwaniu pozostaje wierna do dziś.

Krakowianka z urodzenia, piechowiczanka z wyboru, uczestniczyła w wykładach Uniwersytetu III wieku, w 2006 została członkiem Stowarzyszenia Literackiego w Cieniu Lipy Czarnoleskiej, w 2008 założyła Zespół Śpiewaczy z „Szklarki”, który działa pod patronatem Piechowickiego Ośrodka Kultury oraz wydała sześć tomików poezji: „Wyznania milczących drzew” (2013), „Skrzydła życia” (2015), „Szepty dnia – podszepty nocy” (2017), „Na karuzeli życia” (2019), „Blaski i cienie natury” (2021), „Zapachy życia” (2023). Ponadto pisze utwory prozatorskie, które publikowane były w almanachach.
Jej pasją i energią można obdzielić kilka osób, jednak nic nie zastąpi uśmiechu i żywiołowości na scenie tak, jak to było tego wieczoru, kiedy do znanych przebojów zespołu śpiewała cała sala. 
 
Przypomnieć należy, że Zespół Śpiewaczy „Szklarki”, występujący na scenie już piętnasty rok, zdobył wiele nagród m.in. drugie miejsce w jesiennej edycji Listy Przebojów Ludowych Radia Wrocław w 2018 r. Nie zaskoczy na pewno czytelnika, iż w tomiku „Zapachy życia” znajdziemy opowiadanie pt. „Moja druga pasja to śpiewanie”. 

Na zakończenie wieczoru, nie tak jak w piosence siedem róż a bukiet, i nie czerwonych a herbacianych wręczyła Urszuli Musielak i zespołowi Janina Lozer, w imieniu prezes Danuty Mysłek i członków stowarzyszenia, dziękując za niezapomniany występ.

Jarosław Czarnoleski





















 

czwartek, 2 lutego 2023

"Zapachy życia" z Urszulą Musielak 6 lutego w ODK

 



Stowarzyszenie Literackie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej i ODK zapraszają w dniu 06 lutego na godzinę 17 do kawiarni „Muza” przy Osiedlowym Domu Kultury na jeleniogórskim Zabobrzu, ul. K.K. Trzcińskiego 12 na spotkanie z cyklu ars poetica.

Tym razem promocja szóstego tomiku wierszy Urszuli Musielak pt. „Zapachy życia”, wieczór uświetni występ zespołu „Szklarki” pod kierownictwem bohaterki wieczoru. Utalentowana autorka również i scenicznie zaprezentuje nie tylko obrazy słowem malowane w tomiku, ale także wystąpi z zespołem, którego jest założycielką.


Danuta Mysłek

sobota, 21 stycznia 2023

Jadwiga Wierzbiłło

 Powrót na ziemię przodków

 



Kiedy idąc do biblioteki z książkami do wymiany, nieraz mijam mecenasa z parteru mojej klatki schodowej. To miłe spotkania, bo też i człowiek przesympatyczny, cały w uśmiechach i życzliwościach, a na dodatek zawsze zagadnie, co oddaję do książnicy i na co aktualnie poluję. Ostatnio jednak zapytał „A Silva rerum”, czytałaś? Przystanęłam, bo systematycznie z łaciny uciekaliśmy, toteż moja znajomość „esperanta” wieków średnich jest nikła, czego w tym momencie pożałowałam. Na użytek szanownych, ewentualnych Czytelników podaję, że słowa te znaczą las rzeczy, a nazwa ta od szesnastego do osiemnastego wieku była używana na oznaczenie prowadzonych przez poszczególne rody kronik nie tylko zdarzeń rodzinnych, sąsiedzkich, ale też wszystkiego, co się działo wokół osoby spisującej rzeczy godne uwiecznienia. Bohater powieści, która nosi taki właśnie tytuł, który jest którymś członkiem szlacheckiego rodu, który przechowywał księgę i na bieżąco uzupełniał o tym, co się zdarzyło.

Jan Maciej Narwojsz ożeniony z Elżbietą Siedleszczyńską de domo, takiego jak on sam stanu, czyli szlachcianką nie może uznać się za wybrańca losu. Z cudem uciekli z kozackiej masakry. Uratowali majątek, z czasem Elżbieta doprowadziła dwór do świetności, ale pogrążona została w rozpaczy, kiedy zmarło jej dzieciątko. To była Anna Magdalena ochrzczona w 1659 roku, co po łacinie odnotował w rodowej księdze Jan Maciej. Na szczęście zachowały się przy życiu bliźnięta, Urszula i Kazimierz, nadzieja na kontynuację dziejów rodu Narwojszów.

Jak się okazało, panienka poczuła powołanie do stanu zakonnego i żadne perswazje nie zdołały dziewczynie wybić z głowy tego pomysłu, toteż cała czwórka pojechała na kilka miesięcy do Wilna, by rozpoznać, w jakim zgromadzeniu będzie dziewczynie najlepiej. Dokonali wyboru, mieszkając w domu owdowiałego Francuza, który posiadł umiejętność produkowania urządzeń strzelniczych. Mamy wiek siedemnasty, proch już został wynaleziony, fach cudzoziemca okazał się pożyteczny i dochodowy. Urszula znalazła się w nowicjacie, a jej brat bliźniaczy podjął edukację w kolegium jezuickim, na ówczesne czasy będącym wyższą uczelnią.

Porywające są opisy Wilna dźwigającego się z ruin. Autorką powieści jest Kristina Sabaliauskaite, mieszkająca w Londynie Litwinka o polskich korzeniach. Jest doktorem historii sztuki. Zdumiewa dociekliwość, z jaką dociera do wszelakich źródeł, które pozwalają jej odtworzyć dzieje Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Czytelnik, zwłaszcza o kresowym rodowodzie, tak jak ja, dowie się, że Wilno było ośrodkiem nauki, kultury, które ściągało mądrych ludzi z Zachodu, kształciło nie tylko w teologii, ale w prawie cywilnym również, a studenci wprowadzali malowniczy koloryt w ocalałe i odbudowywane mury miasta. Ponieważ już reformacja zrobiła swoje, więc i nie tylko katolicyzm, ale i protestanckie wyznania miały tutaj coś do powiedzenia.

Wracając do rodzinnego wątku, trzeba powiedzieć, że czego nie dokonały perswazje ojca i matki, zrealizowało jedno spojrzenie nowicjuszki w twarz szaławiły, przyjaciela bliźniaka, który natychmiast odwzajemnił płonące uczucie Urszuli i dzięki tej płomiennej miłości temperamentnej dziewczyny opuściła ona klasztor, wręcz błyskawicznie poślubiając Jana Kirdeja Bironta. I właśnie ta dziewczyna pozwoli uleczyć rany w pamięci studenta, który jako dziecko, błyskawicznie schowany przez ojca, był świadkiem okrutnej śmierci rodziców. Kozacy zostali zapamiętani jako bestialscy oprawcy niewinnej ludności.

Nie tylko dlatego, że powieść pozwala mi wrócić na ziemie moich przodków, ale przede wszystkim dla walorów poznawczych, patriotycznych, psychologicznych i romansowych gorąco rekomenduję powieść, w której nie ma ani jednego dialogu. Kiedy pełna emocji skończyłam lekturę, powiedziałam synowi, który turystycznie jeszcze przed pandemią pojechał do Wilna, że oto zakończyłam czytanie najpiękniejszej książki, jaką miałam w rękach w moim długim życiu. Nie wiem, czy uwierzył, ale wciąż jestem pod wrażeniem. Z tym większym zapałem zabrałam się za „Zapomniane Kresy. Ostatnie polskie lata” Sławomira Kopera, podarowane pod choinkę przez moją progeniturę, która zna moją fascynację okresem Rzeczypospolitej Dwojga Narodów.

Kristina Sabaliauskaite „Silva rerum” przełożyła Izabela Korybut Daszkiewicz, Wydawnictwo Znak Kraków 2015.

poniedziałek, 19 grudnia 2022

Ars poetica „Z opłatkiem i słowem”

 Stowarzyszenie Literackie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej oraz Osiedlowy Dom Kultury na jeleniogórskim Zabobrzu


zapraszają w dniu 19 grudnia na godzinę 17 do kawiarni „Muza” przy ul. K.K. Trzcińskiego 12 na spotkanie z cyklu ars poetica, tym razem pod hasłem „Z opłatkiem i słowem” połączone z prezentacją wierszy pod hasłem „Uczucia niewypowiedziane”.

Zapraszamy osoby chętne także spoza stowarzyszenia do prezentacji własnych wierszy korelujących z ww. hasłem.

Spotkanie wzbogaci występ zespołu śpiewaczego „Szklarki” kolędami.

A także wystawa obrazów Teresy i Jerzego Tańskich.



Danuta Mysłek

piątek, 16 grudnia 2022

Bronisław Krzemień poleca - kiedy sztuka staję się niebezpieczna.

 Po prostu rewelacja

 



Mógłby ktoś pomyśleć, że „Fałszerka obrazów” to jeszcze jeden banalny kryminał, w którym na każdej stronie chlusta krew lub dokonywane są wyrafinowane zbrodnie. Owszem, w tej powieści jest opisane przestępstwo dużego kalibru, ale źródłem napięć nie jest morderstwo. Autorką jest Barbara Shapiro, ale na stronie tytułowej okładki figurują tylko inicjały imion pisarki. B. A Shapiro jest socjolożką z wykształcenia, była też wykładowcą na uczelni tego właśnie przedmiotu. Ja natomiast czytając tę powieść. bylem przekonany, że musiała skończyć historię sztuki, ponieważ na wielu czytanych stronach napływały mi wspomnienia z wykładów na moim uniwersytecie wówczas jeszcze imienia Bolesława Bieruta, ale niestety marne były wówczas pomoce naukowe, mogące ilustrować obrazy czy rzeźby, o których tak pasjonująco pisze B A. Shapiro.

Narracja prowadzona jest przez bohaterkę, Claire Roth w pierwszej osobie. Z tego, jak reagują na nią mężczyźni wynika, że jest piękna i zgrabna, choć nie za bardzo zabiega o swój wygląd. Zresztą nie ma pieniędzy na stroje, w których warto pokazywać się w bostońskim środowisku artystycznym. Mieszka w ubogiej dzielnicy, gdzie w tanich mieszkaniach gnieżdżą się ci, którym się nie powiodło.

Bohaterką jest młoda absolwentka, według naszych pojęć, akademii sztuk pięknych, ale jej specjalnością jest kopiowanie dzieł sztuki. Pracuje nawet w instytucji, która oficjalnie się tym zajmuje. Bogaci snobi zamawiają kopie dzieł wybitnych artystów różnych epok. Też mogłaby malować i wystawiać swoje dzieła, ale jak to się mówi, nie ma smykałki do interesów. A poza tym jest kochliwa i kiedy pozostaje w niesformalizowanym związku z rozwodnikiem Isaakiem, artystą bardzo utalentowanym, ale słabej woli, ona za niego maluje obraz, który on firmuje, a dzieło zapewnia mu sławę, bo jest bardzo wysoko ocenione. W tym momencie Isaac wraca do byłej żony, ona wyjawia osobie, która miała decydujący głos w ocenie obrazu, że to ona go namalowała. Nikt jej nie wierzy. Czuje się i zdradzona, i upokorzona. A komisja kwalifikująca dzieła do nagród lub na prestiżowe wystawy nie zmienia zdania. Kiedy przeżywa tę zawodową i osobistą klęskę, zjawia się u niej właściciel znanej i cenionej galerii. Proponuje transakcję: ona namaluje kopię znanego obrazu Moneta, zamówioną przez bogacza z Indii, on wypłaci wysokie honorarium.

Pokazuje dziewczynie dzieło, o którym ona wie, że należy do kilkunastu skradzionych obrazów z galerii, założonej przez miłośniczkę i kolekcjonerkę dzieł sztuki z przełomu XIX i XX stulecia. Jej imię i nazwisko nosi nazwa tego muzeum.

Tu zaczyna się fascynujący wątek. Autorka kopii ma podstawy sądzić, że ma przed sobą nie oryginał, ale doskonałą kopię. Zabiera się jednak do dzieła. Czytelnik poznaje wszystkie tajemnice powstawania reprodukcji. Jednocześnie pojawia się romansowy wątek sprzed stulecia. Można mniemać, że kolekcjonerka miała romans z wybitnym malarzem. Zleceniodawca kopii przeznaczonej dla bogacza zostaje osadzony w więzieniu. Zarzuca mu się udział w kradzieży obrazów wciąż nieodnalezionych. Malarka, znów zakochana, ale tym razem we właścicielu galerii, który obiecał wystawić cykl jej prac złączonych hasłem „Okna”. Ona wie, że powierzona jej do skopiowania praca nie jest skradzionym oryginałem. Robi wszystko, by odkryć, gdzie jest „Po kąpieli” Moneta”, zarazem uwolnić ukochanego od zarzutu. Opis podejmowanych przez nią działań, w których owocuje też jej doświadczenie i malarki, i kopiarki, jest tak interesujące, że nie można oderwać się od lektury tej powieści. Zatem z czystym sumieniem rekomenduję „Fałszerkę obrazów”, bo czytanie tej powieści jest czystą przyjemnością. I dostarcza sporo wiedzy o cenionym europejskim malarstwie.


B. A. Shapiro „Fałszerka obrazów”, tłumaczenie Dagmara Budzbon-Szymańska, Wydawnictwo Arkady sp. Z o.o.2021.

wtorek, 13 grudnia 2022

Anastazja Daniłowiczowa poleca gorący romans na zimowe wieczory

 Nie kusić losu

 

Widzę, że posłużyłam się autorskim tytułem, ale trudno znaleźć coś lepszego na przedstawienie kobiecej niefrasobliwości, a może nawet i głupoty. Bohaterka rekomendowanej tu powieści jest bardzo szczęśliwą mężatką. Niekiedy dziwi się, jak może utrzymać przy sobie bardzo przystojnego, inteligentnego mężczyznę. Jest po prostu idealnym, kocha go i dochowuje wierności, zresztą wzajemnie. Ich córki wychowują się w szczęśliwej rodzinie. Kiedy jednak Gabriela przekracza czterdziestkę, napada na nią syndrom uciekającego czasu, który odbiera urodę i radość życia. Eliot nie protestuje, kiedy Gabby, jak skracają wszyscy jej imię, zapowiada, że wybiera się na babskie spotkanie. Jest taki bar dla singli. Tam kobiety, kiedy czują się opuszczone, samotne lub zaniedbywane przez partnerów, szukają pocieszenia, czyli przygody. Mężczyźni wiedzą, że ten klub ułatwia podryw. Bohaterka powieści nie ma nadziei, że zawiesi na sobie męskie oko, toteż zdumiewa się, kiedy zagaduje ją Matt, pełen uroku, elegancki młody mężczyzna. Zdumiewa ją to, że jednak może się podobać. Pozostałe uczestniczki spotkania dostrzegają jej babski sukces, robią miny dając do zrozumienia, że chłopak jest wart grzechu, na który ona nie ma najmniejszego zamiaru. Jednak ta sytuacja jest źródłem dziwnej przyjemności i satysfakcji. Nowo poznana para wymienia telefony, ona dowiaduje się, że Matt jest znanym i cenionym człowiekiem biznesu, bez trudu ustala jego internetowe namiary. To, co zaczęło się tak niewinnie, zamienia się w najprawdziwszy romans, a nastoletnia córka demaskuje ich mejlową wymianę.

Między małżonkami rośnie napięcie. Ona marzy o trzecim dziecku, póki jeszcze tyka biologiczny zegar. On wyklucza następne rodzicielstwo. Poddaje się zabiegowi osunięcia organu, co odbiera mu możliwość zapłodnienia. W tym czasie Gabby pogrąża się w głębokim oczarowaniu nowym mężczyzną, a jej uczucie okazuje się wzajemne. Podczas służbowej nieobecności męża kochankowie spędzają noc i ten jeden jedyny akt zespolenia owocuje nieoczekiwaną ciążą, o której ona tak marzyła. Elliott ma ewidentny dowód zdrady. Ona postanawia nie powiadamiać kochanka o nieplanowanym ojcostwie.

Małżonkowie rozstają się, ale męski singiel nie pozostaje długo sam. Bierze Elliotta Trish jedna z przyjaciółek Gabby, ale nie ta wierna Claire, równolatka bohaterki, która dzieli się radosną wiadomością. Będzie miała trzecie upragnione dziecko.

Elliott nie może darować zdrady, choć wciąż kocha Gabby, nie wyobraża sobie dalszego wspólnego życia.

Powikłana sytuacja. Przyjaciółki wprowadzone w konflikt są zdania, że Patt ma prawo wiedzieć, że zostanie ojcem. Czytelnik obserwuje, jak rośnie napięcie. Czy mąż zdoła przebaczyć? Czy Gabby uwolni się z zauroczenia, właściwie, chwilowego, czy młody człowiek zaakceptuje dziecko, czy miłość okaże się silniejsza od urażonej dumy?

Elektronika sprzyja zdradom. Ułatwia kontakty. Rozluźnienie obyczajów sprzyja niewierności. Tylko że natura ludzka pozostaje niezmieniona. Człowiek ulega pokusom, a przebaczenie jest najtrudniejszym psychologicznie aktem.

Uważam, że świąteczny okres będzie rodzić takie dylematy. Czy poróżnione  małżeństwa, skłócone nawet bliskie rodziny, przełamią się opłatkiem? Ta lektura może być doskonałą propozycją na wolne świąteczne chwile.

Jane Green „Kuszenie losu” przełożyła Alina Siewior-Kuś, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2016.